Moje
zalecenia i pozdrowienia do was
Wielki Boski
Kierownik
29 grudnia
2007 roku
JAM JEST
Wielki Boski Kierownik przybyłem znów do was w tym dniu.
Przybyłem
do was pod koniec roku, w czasie gdy obraduje Rada Karmiczna. Skorzystałem z tej możliwości zwrócenia
się do was. Szczęśliwy jestem że
wreszcie po długich dyskusjach zdążyliśmy utworzyć
jasny/wyraźny obraz tego co chcielibyśmy otrzymać w kolejnym
roku. Jeżeli jesteście cierpliwi, z upływem czasu będziemy
mogli zapoznać was z naszymi planami i zadaniami.
Zakończyły
się czasy gdy tylko wysłuchiwaliście i
czytaliście naszych przesłań. Teraz nastał czas aktywnych
działań. Tym, którzy jak do chwili obecnej mieli ochotę tylko
zadowalać swoją ciekawość poprzez czytanie naszych
przesłań, mówię – nie mam nic wspólnego z wami.
Przybyłem
przebudzić wasze serca i nakierować was do realizacji konkretnej
pracy fizycznej na planie fizycznym.
Przybyłem
powiedzieć wam iż cała energia lub
prawie cała energia która została wyzwolona przez was podczas
medytacji dnia 23-go została skierowana przez Radę Karmiczną do
rozwoju Boskiej możliwości związanej z naszym posłannikiem.
Mamy zamiar przystąpić do konkretnych kroków
na planie fizycznym. Potrzebujemy ludzi którzy gotowi
są podtrzymywać nasze przedsięwzięcia i nawiązać
z nami współpracę.
Nie chodzi
tu o utworzenie tłumu (gapiących się), który może tylko
przeszkadzać naszej pracy. Każdy z was powinien być gotowy
dokonać pracy dla której przyszedł w tym
wcieleniu.
Radzę
wam medytować w dniach do końca roku i przez pierwsze dni nowego roku
nad tym, czego moglibyście dokonać jeszcze teraz. Proszę was
żebyście nie odchylali w dyskusji tego co
wam przeszkadza w życiu do realizacji tego czy tamtego planu.
Powinniście
skupić swoją uwagę na wykonaniu konkretnych działań na
planie fizycznym i rozpocząć ich realizację. Nie chodzi o
działania globalne, lecz o niewielkie kroki w prawidłowym kierunku. W
ten sposób, zbliżając się coraz bardziej do realizacji Boskiego
zadania waszego wcielenia, dostaniecie naszą pomoc i wsparcie.
Miejcie
jednak na uwadze iż jeżeli macie zamiar
ciągnąć ze sobą swoje stare nawyki i przywiązania,
niczego nie osiągniecie. Nie będziecie mogli
iść/(wspinać się) w górę z plecakiem pełnym
chłamu. Pozostawcie wszystkie niepotrzebne rzeczy i nawyki żeby Bóg
się wami opiekował.
Tu jednak
czeka na was inne niebezpieczeństwo. Czasami tak bardzo liczycie na Boga i
Nauczycieli, iż zapominacie nawet o swoich rodzinach, oraz o utrzymywaniu
porządku w swoim domu i ciele fizycznym.
Tylko
całkowita harmonia i równowaga pomiędzy duchowym i fizycznym z
małą przewagą w stronie duchowej zainteresowań jest w
stanie dać odpowiednie wyniki na świecie fizycznym.
Pamiętajcie że gdy osiągniecie odpowiednią
równowagę wewnętrzną, energia będzie w stanie przepływać
przez waszą istotę i nie będziecie nadążać wykonać
wszystkich rzeczy które powinniście wykonać w konkretnym dniu.
Istnieje
takie ogólnie przyjęte złudzenie w waszym świecie: Uważacie iż skoro poświęciliście
swoje życie na wykonanie zadań Nauczycieli, to są Oni
zobowiązani myśleć o stanie waszego zdrowia i o waszych
potrzebach fizycznych.
Nie trzeba
przerzucać swego ciężaru na plecy Wywyższonych Nauczycieli.
Macie swoje trudności, my mamy swoje trudności. Nie zmuszamy was do
niesienia naszego ciężaru, ponieważ gdybyśmy przerzucili na
was choćby tylko jego część, nie wytrzymacie nawet minuty
tego ciężaru, który niesiemy dla dobra ewolucji planety Ziemi.
Nie
próbujcie stawiać ani na Wywyższonych Nauczycieli, ani na naszego
posłannika. Każdy powinien nieść swój ciężar.
Tylko słabi, chorzy, dzieci i starzy ludzie potrzebują
ciągłej opieki. Pozostali powinni dbać o siebie i o swoich
bliskich.
Każdy
zdrowy mężczyzna jest zobowiązany utrzymywać swoją
rodzinę oraz okazywać pomoc potrzebującym.
Nie mylcie
duchowej drogi i duchowych osiągnięć z osiągnięciem
stanu nieróbstwa.
Wasz
świat nie zakłada stałego bycia w stanie nieróbstwa. Nie
możecie w nieskończoność medytować. Koniecznym jest zadbać
o siebie i o wszystkich ludzi którzy są od was
zależni. Nakarmić, ubrać, dać schronienie i opiekę.
Dopiero
wtedy możecie zajmować się swoimi duchowymi praktykami i technikami.
Muszę
ochronić was jeszcze przed innym niebezpieczeństwem, gdy
usprawiedliwiając się ciągłą opieką i zajęciami,
zapominacie przydzielić Bogu choćby pięciu minut dziennie. Nie
będziecie mogli dokonywać prawidłowych działań na
planie fizycznym, podejmować prawidłowych decyzji, jeśli nie
podtrzymujecie swojej świadomości współbrzmiącej z Bogiem.
Powinniście starać się być w przyjemnej, dobrej dyspozycji
ducha, a do tego trzeba wykorzystywać duchowe praktyki, które
współbrzmią z waszą duszą.
Nie
mogę was zmusić do medytowania, jeśli przyzwyczajeni
jesteście modlić się. Nie mogę zmusić was modlić
się, jeżeli bliższe wam są zajęcia z yogi i medytacji.
Nie ma sztywno ustalonych zaleceń.
Dla
wszystkich jest przestrzeń życiowa i możliwości dokonywania
swojej pracy duchowej.
Są
jednak takie praktyki które nie prowadzą duszy do
rozwoju, lecz na odwrót wprowadzają ją w sieć splecionych
dogmatów i reguł. Nastał czas uwolnić dusze zbłąkane,
które uważają że służą
Bogu, a zajmują się samo torturowaniem i samobiczowaniem. Podobne
praktyki nie mają nic wspólnego ze służeniem Bogu.
Jesteście wolnymi ludźmi i uprawianie duchowych praktyk powinno
przynosić wam radość i satysfakcję.
Nie
usprawiedliwiam leżenia na przypiecku i nieróbstwa, czasami wymaga
się żebyś zmusił się wstać i przystąpić
do modlitwy lub pomóc bliskim, włącznie ze swoimi domownikami
Nie zalecam
wam wyjątkowego wysiłku i codziennych zajęć
wyłącznie duchowych praktyk. Potrzebny jest rozsądny
bilans/harmonia, rozsądne ograniczenia i rozsądne działania.
Teraz
chciałbym na rozstanie zalecić wam jeszcze jedną metodę,
którą zapewne znacie lecz zapomnieliście.
Chciałbym przypomnieć wam o Świetle, które niesiecie w sobie.
Chciałbym przypomnieć wam o Bogu, który żyje w waszym sercu.
Trzeba tylko
dać możliwość Bogu w was by się przejawił.
Niech przez
Nowy Rok wszystkie wasze działania na planie fizycznym kieruje wasze
Wyższe Ja, Bóg w was.
JAM JEST
Wielki Boski Kierownik, byłem z wami w tym dniu.
© Tatiana Mikuszyna, 2007