Każdy wasz akt
służenia wszystkim żywym istotom zmniejsza
prawdopodobieństwo kolejnego groźnego kataklizmu
Pan Świata Gautama Budda
2 maja 2005
JAM JEST Pan Świata Gautama Budda, który przyszedł do was przez tego
posłannika. JAM JEST przyszedłem, żeby zaznajomić was z
niektórymi wydarzeniami, które zaszły i które gromadzą się,
żeby zajść na planecie Ziemi.
Wiecie, że w danym momencie
zajmuję stanowisko Pana Świata i to stanowisko przewiduje
podtrzymywanie balansu na planecie Ziemia.
Zupełnie niedawno, w końcu 2003
roku Ziemia stanęła przed skomplikowaną sytuacją. Seria
gigantycznych kataklizmów powinna była zajść w związku z
niemożliwością zbalansowania negatywnych energii ludzkości.
Niczego niepodejrzewająca ludzkość
kontynuowała świętowanie życia. Ludzi mało
obchodziły dawane przez nas proroctwa i przepowiednie. Naruszenie
energetycznego balansu nosiło charakter, który mógł doprowadzić
nawet do całkowitego zniszczenia istniejącej na Ziemi cywilizacji.
Dlaczego więc nic nie zaszło?
Możecie mówić o cudzie,
możecie mówić o tym, że proroctwa nie spełniły
się. Jednakże, cuda w tym rozumieniu, jak przypuszczacie, nie
bywają. Za dowolny cud wypada płacić.
Jeśli energia, która gęstym
pierścieniem okrąża planetę nie poddaje się
transmutacji i nie starcza mocy energii Światła, które mogłoby
zbalansować przewagę istniejącego na planecie negatywizmu, to
powinna być podjęta próba w celu odbudowania potrzebnej równowagi.
Wiecie, że przypuszczalne zdarzenia,
związane z serią globalnych katastrof były zawczasu przepowiedziane
przez nas. I przygotowywaliśmy się do tych zdarzeń. Dar
fioletowego płomienia, który ludzkość otrzymała w
końcu przeszłego wieku, był jednym z balansujących
czynników. Jeśliby fioletowy płomień był wykorzystywany w
zgodzie z naszymi planami, to niebezpieczeństwo kataklizmu mogłoby
być zażegnane w pełni.
Ale wiecie, że to nie zaszło. W
2003 roku świat stał na granicy zniszczenia. Teraz mogę wam o
tym powiedzieć.
Co zaś zaszło? Dlaczego nie
było kataklizmu, kataklizmu zagrażającego istniejącej cywilizacji?
Jako Pan Świata czując
zasadniczy obowiązek wkraczania dla podtrzymania balansu tej planety,
ofiarowałem wszystkie swoje ciała, całe swoje momentum osiągnięć. Przyniosłem na
Ołtarz wszystko, co przedstawia moją indywidualność.
Ponieważ momentum
Światła, którym władałem był ogromny, starczyło
go, żeby zażegnać kataklizmom.
Zapytacie, po co potrzeba było
ponosić taką ofiarę? Przecież dusza człowieka jest
nieśmiertelna i ludzkość kontynuowałaby swoje istnienie na
subtelnym planie tej planety.
Ukochani, ludzkość nie jest
gotowa w swojej masie do istnienia na subtelnym planie. A pozbawiając
się fizycznej platformy, odwlekłaby swój rozwój o miliony lat od
przewidzianego Boskiego planu.
Dlatego moja ofiara była w pełni
usprawiedliwiona i odbyła się. Macie możliwość
żyć.
Jednak miłosierdzie Boga nie ma
granic i po decyzji Rady Karmicznej Wielkiego
Centralnego Słońca na matrycy mojego strumienia życia
zostały odtworzone wszystkie moje ciała. Dla ich odtworzenia
wykorzystano energię z kauzalnego ciała ukochanego Sanat Kumary. Odrodziłem
się jak ptak Feniks. I zyskałem możliwość znowu
służyć wszystkim żywym istotom planety Ziemi.
Wszystkie cuda zachodzące w tym
wszechświecie, zachodzą dzięki samoofiarowywaniu
i służeniu całej Hierarchii Istot Światła. Każda
Istota, stojąca na wyższym stopniu rozwoju gotowa jest ofiarować
siebie z miłości i współczucia do tych żywych istot, które
stoją na niższych stopniach swojego rozwoju.
Przytoczyłem wam tę swoją
opowieść po to, abyście zastanowili się nad swoimi
uczynkami. Każdy z was może wnosić swój grosz w formowanie
gęstej energetycznej skórki, składającej się z ujemnych
energii. I każdy z was może przyczyniać się do
rozpuszczania tej skórki, otaczającej planetę Ziemia. Wszystko
zależy od was, ukochani. Widzicie, że Niebiosa robią wszystko,
co w ich mocy.
Czy zastanawialiście się,
że może nastąpić limit Boskiej miłosierdzia?
Przyszedłem powiedzieć wam, że momentum
Światła, który ofiarowałem dla stabilizacji sytuacji na Ziemi
wyczerpało swoją energetyczną możliwość.
Od tej chwili od każdego z was będzie zależeć nagromadzenie,
jakich energii w aurze Ziemi będzie przeważać w najbliższym
czasie. Żeby zapobiec w przyszłości większemu
napięciu, które może doprowadzić do globalnego kataklizmu,
podjęliśmy decyzję dopuszczenia więcej drobnych
kataklizmów, podobnych trzęsieniu ziemi w południowej Azji i
wywołanego tym trzęsieniem tsunami w końcu grudnia zeszłego
roku.
Dlatego za każdym razem, gdy w tym
roku i latach następnych będą zachodzić naturalne
kataklizmy, klęski żywiołowe, technologiczne katastrofy, wojny,
akty terrorystyczne, zrywy socjalne, ekstremalne warunki pogodowe, niech to wam
posłuży jako ostrzeżenie o skomplikowanej sytuacji na Ziemi, i o
odpowiedzialności, którą dźwigacie za przyszłość
tej planety.
Zdaję sobie sprawę, że
bardzo liczni ludzie na planecie nie są w stanie zrozumieć
związku między ich działaniami, myślami i uczuciami, a
zachodzącymi na Ziemi kataklizmami. Jednak dokładnie takie prawo, które
działa w tym wszechświecie, rozciąga się na tę
planetę.
Ci z was, którzy mają bardziej
rozwiniętą świadomość są obowiązani
służyć tym jednostkom, które jeszcze nie
osiągnęły poziomu świadomości ścisłego
powiązania między wszystkim, co istnieje na tej planecie.
Oto, dlaczego w tych dyktandach powtarzamy
wciąż od nowa o waszej odpowiedzialności za swoje myśli,
uczucia, działania. Za wszystkie uczynki, których dopuszczacie się w
swoim życiu. Za wydatkowanie każdego erga Boskiej energii. I jak
zawsze na tych, którzy posiadają większą
świadomość leży większa część roboty i
odpowiedzialności za stabilizację sytuacji na Ziemi.
Przyszedłem w tym miesiącu Wesak, kiedy nie tylko buddyści, ale i ludzie w
licznych stronach świata wyróżniają dzień moich urodzin, mojego
oświecenia i mojego zespolenia z Wyższym Światem. Teraz do tych
wydarzeń możecie dołączyć dzień moich nowych
narodzin, kiedy otrzymałem możliwość przedłużenia
mojego służenia ludzkości, dziękując okazanej mi
łasce i dziękując za poparcie i pomoc okazaną mi przez Sanat Kumarę, mojego wielkiego Guru i
najbliższego mi Mistrza. Mam nadzieję, że w waszych wspólnotach
zawsze będzie panował duch wzajemnej pomocy, poparcia i
służenia.
Każdy wasz akt służenia
bliźniemu i służenia wszystkim żywym istotom podnosi
wibracje planety Ziemi i zmniejsza prawdopodobieństwo kolejnego
groźnego kataklizmu
Oceniacie o swoim duchowym rozwoju nie
według ilości godzin spędzanych na modlitwach i medytacjach.
Oceniacie o swoim duchowym rozwoju po tej pomocy, którą okazujecie wszystkim
żywym istotom, włączając ludzi, zwierzęta i
rośliny. Oceniacie o swoim duchowym rozwoju po tych myślach i
uczuciach, które przeważają w waszej świadomości.
Będą to owoce, po których Jezus nawoływał was oceniać.
Żegnam się z wami.
JAM JEST zostaję w świecie. Gautama.