Jedna wasza wibracja Miłości i Współczucia jest zdolna ugasić piekielny ogień, w którym pali się wiele dusz na tej planecie

 

Ukochany Hilarion

10 kwietnia 2005

 

JAM JEST Hilarion, Mistrz Piątego promienia, który przyszedł do was przez tego Posłannika.

 

Przyszedłem, by poinformować was o niektórych rzeczach, z którymi stykacie się w swoim życiu i nie przydajecie im znaczenia, ale przy bardziej wnikliwym rozpatrzeniu rzeczy te wyznaczają wasze przebywanie w świecie na liczne lata naprzód.

 

Przyszedłem opowiedzieć wam o tym, jak sami tworzycie swoją przyszłość. I być może, informacja ta okaże się nierzeczywista i w sposób nieusprawiedliwiony skomplikowana, być może, że inni już zaznajomili się z tą informacją, ale myślę, że zawsze pożytecznie jest wspomnieć i powtórzyć.

 

A zatem, chciałbym zatrzymać się na przyczynach chorób, duchowych chorób i chorób cielesnych, obciążających wasze fizyczne i subtelne ciała.

Człowiek posiada bardzo krótką pamięć, i jak mówi się, bardzo trudno jest mu prześledzić prosty związek między uczynkami, których dokonał w swoim życiu, a następstwami tych uczynków. Jednak właśnie to stanowi podstawę Prawa Karmy lub Prawa Odpłacania lub prawa przyczynowo- skutkowego związku między działaniem a następstwem tego działania.

 

Jak wiele razy przychodzi mi czy Matce Maryi wysłuchiwać ludzkich próśb o ocalenie od chorób. Kiedy poważna choroba zawładnie człowiekiem i poraża jego cielesną świątynię, człowiek gotowy jest na większe poświęcenie, żeby uwolnić się od tej choroby. Szuka lekarzy poza sobą, mogących mu pomóc.

 

A kiedy cały szereg lekarzy, uzdrowicieli otrzymają odpowiednie wynagrodzenie, wszyscy zaś bezradnie rozkładają ręce, to w końcu, człowiek zwraca się z pomocą do Boga i Wniebowstąpionych Zastępów.

 

Nastaje moment, kiedy umysł zawładnie człowiekiem i on rozumie, że choroba zesłana jest mu z góry, i wybawić od tej choroby może go tylko Bóg.

I człowiek szuka drogi do Boga i gotowy jest ponosić ofiary i czytać ogromne ilości modlitw, żeby siebie uratować.

 

Rzadko kto z ludzi i tak rozumie, że choroby i cierpienia wywołane są nie przez złych i mściwych Bogów, ale własnymi działaniami, przy czy dokonywanymi nie tylko w przeszłych życiach, ale też i w tym bieżącym wcieleniu.

 

Kiedy jesteście młodzi i pełni sił i energii, bardzo mało rozmyślacie o następstwach swoich działań. Wydaje się wam naturalną rzeczą otrzymywać coś przez was upragnionego, jeśli nawet wypada przy tym kogoś skrzywdzić czy poważnie obrazić.

 

Jak niekiedy niewspółmierne bywają wasze życzenia, które usiłujecie zaspokoić, co by to nie było, z krzywdą, którą jesteście gotowi wyrządzić innym po to, żeby zaspokoić te swoje pragnienie za dowolną cenę.

 

Więc, pierwszy wasz wróg i najgłówniejszy wasz wróg, a czasami jedyny wasz wróg ukrywa się w was samych. To wasz cielesny umysł i wasze nienasycone pragnienia.

 

I wydaje się, że nie ma niczego strasznego, jeśli usiłujecie zaspokoić te wasze pragnienia. Wydaje się to wam takie naturalne, szczególnie w młodości. Nie przydajecie osobistego znaczenie nawet jawnym naruszeniom moralnych i etycznych norm, których dopuszczacie się, żeby zaspokoić swoje pragnienia. A nad krzywdą, którą wyrządzacie innym nie zastanawiacie się.

 

Jak można powstrzymać wasze niepohamowane pragnienia? Jak można powstrzymać wasze dążenia otrzymywania i otrzymywania rozkoszy od życia?

 

Bardzo nieliczni ludzi zdolni są uczyć się na przykładzie innych ludzi i nauczyć się samodzielnie, czytając książki czy znajdując ludzi, od których mogą otrzymać Mądrość.

 

A dla reszty, która nie jest zdolna zrozumieć i nauczyć się wchodzi w moc Prawa Karmy czy Sprawiedliwości.

 

Każdy uczynek, który niezgodny jest z Wolą Boga, prowadzi do tego, że Boska Energia, z której korzystacie nieprzerwanie, i bez której nie moglibyście istnieć, zabarwia się tymi waszymi niedoskonałymi działaniami. I czym większych niedoskonałych działań dokonujecie, tym bardziej niskie wibracje przybiera Boska Energia. Energia ta nigdzie nie ginie, ona przechowuje się w waszej aurze, w waszym emocjonalnym, mentalnym i eterycznym ciele.

 

Energia ta jest magnesem, przyciągającym do was podobne energie z zewnętrznego otaczającego was świata. Dlatego, jeśli obraziliście kogokolwiek, to wcześniej czy później energia ta przyciągnie do was życiową sytuację, kiedy was skrzywdzi.

 

Nosicie w swojej aurze zapisy wszystkich swoich niedoskonałych uczynków. Zapisy te są na kształt uszkodzeń w waszej aurze. I jeśli zbyt często dopuszczaliście się karmicznych karygodnych działań, myśli i uczuć, to wcześniej czy później następuje nasycenie aury tymi negatywnymi wibracjami. I już nie jesteście w stanie odpracować nagromadzonej w was karmy, nawet dokonując właściwych działań i właściwych uczynków w czasie zwracanych wam karmicznych sytuacji, do końca bieżącego wcielenia. Zbyt dużo negatywnej energii skumulowało się w waszej aurze.

 

Mówiono wam o tym, że żyjecie obecnie w unikalnym czasie, kiedy zachodzą zmiany kosmicznych cykli i rozpoczyna się nowy cykl. Ludzie obarczeni zbyt wielką ilością negatywnej energii będą chorować i tracić możliwości aktywnego działania w życiu. Będzie im odmówiona Boska Energia i możliwości kontynuowania wykupienia swoich niedoskonałości w tym życiu. Dlatego człowiek, mający aurę, obłożoną zbytnią ilością negatywnej energii i w istocie podobny jest do człowieka trędowatego, człowieka, który sam jest nieuleczalnie chory i niebezpieczny dla otoczenia.

Dlatego, że negatywne wibracje, znajdujące się w jego aurze mogą wzmacniać, podobne negatywne wibracje w aurach wszystkich ludzi, z którymi jest związany w życiu. Zgodnie z prawem podobieństw tacy ludzie przyciągani są do podobnych sobie, i tworzą całe strefy na planecie Ziemi, które wypełniają leprozoria dla zarażonych.

I jeśli człowiek z dostatecznie czystą aurą trafi do takich stref to czuje się w nich podobnie jak ryba, wyrzucona na brzeg.

 

Kiedy spojrzymy na planetę, to widzimy te strefy, te ogniska, które przedstawiają sobą do takiego stopnia sprasowane i gęste negatywne energie, że przez nie niemożliwe jest przebicie się ani jednemu z naszych uzdrawiających promieni, które nieustannie posyłamy na Ziemię.

 

Ludzie, którzy sami wpędzili siebie w te energetyczne leprozoria nie są w stanie pomóc sobie i potrzebują pomocy, która jeszcze być może im okazania z zewnątrz.

 

Dlatego jesteśmy gotowi współpracować i wykorzystać każdego, kto może zachować swoje wibracje na wystarczająco wysokim poziomie, żeby przez tego człowieka udzielać pomocy tym, którzy, wydaje się już, są całkowicie martwi w duchowym sensie, ale w ostatniej nadziei zwracają swój wzrok na Niebiosa i szczerze proszą i błagają o pomoc.

 

Gotowi jesteśmy udzielić pomocy i udzielamy pomocy wszystkim. I pomoc ta może nie dotyczy fizycznego ciała, które już niemożliwe jest odbudować z nieodwracalnych zachodzących w nim procesów.

 

Nasza pomoc dotyczy przede wszystkim dusz tych ludzi. Próbujemy zachować i uleczyć dusze tych, którzy chociażby u schyłku życia zwrócili swoje spojrzenia na Niebiosa i szczerze poprosili o pomoc, i szczerze pokajali się ze wszystkich dokonanych grzechów.

Nie ma grzesznika, który by nie miał przyszłości. Ale sprawiedliwie też jest, że nie można ocalić tego, kto sam nie pragnie tego ocalenia.

 

Dlatego zawsze istnieje możliwość pomocy. Chociaż niekiedy odczuwamy skazę w szczerych służebnikach, gotowych zaofiarować siebie dla ratowania ludzkości, dla ratowania i okazywania pomocy wszystkim żywym istotom.

I ja natychmiast zwracam się ku tym, którzy zdolni są mnie zrozumieć, i którym, którzy rozumieją, o czym mówię.

 

Nastał czas, kiedy toczy się walka dosłownie o każdą duszę, znajdującą się we wcieleniu.

Istnieją siły, które próbują utrzymać, jak można największą ilość dusz na planie iluzji. I są siły, dosłownie walczące o każdą duszę, żeby wyciągnąć je z piekła, w które przekształca się w wielu miejscach fizyczny plan planety Ziemi.

 

A niekiedy jedno spotkanie, jednego kochające i współczujące spojrzenie, wystarczy, żeby przeznaczona na niebyt dusza odnalazła Wiarę, Nadzieję i Miłość.

 

Zachowujcie równowagę, zachowujcie pokój ducha. Jesteście wojownikami, znajdującymi się w świecie. A jedna wasz wibracja Miłości i Współczucia może zagasić piekielny ogień, w którym goreją liczne dusze na tej planecie.

 

JAM JEST Hilarion. I ja zwracałem się do wojowników Ducha na tej planecie.