Kierunek ku niebiosom leży wewnątrz was

 

Babadżi

8 kwietnia 2005 r.

 

JAM JEST Babadżi. Przyszedłem poprzez tego posłannika. Możliwe, że mnie nie znacie. Wcieliłem się pod koniec XX wieku w Indiach. Nie narodziłem się w tym znaczeniu, jak zazwyczaj rodzą się dzieci. Zostałem stworzony siłą myśli. Pojawiłem się wtedy po to, by przywrócić tradycję prawdziwej wiary w Indiach. Byłem inkarnacją Sziwy.

To bardzo trudno pojąć, jak jeden i ten sam Mistrz może przychodzić poprzez różnych ludzi, różnymi drogami się inkarnować. Jednak powinienem powiedzieć, że Nauczyciele, Wyższe Istoty, które przyszły pomóc Ziemi i jej mieszkańcom, poszukują każdej możliwości, aby istnieć w świecie fizycznym.

Teraz wasz świat jest zbyt gęsty i nie pozwala Wyższym Istotom Świata przebywać pośród was dłuższy czas. Dlatego wykorzystujemy częściowe inkarnacje lub czasowe przebywanie w ludziach, którzy odpowiednio zadbali o swoje cielesne świątynie, aby dać nam możliwość zaistnieć w nich.

Kiedy zapraszacie gości do domu, staracie się zrobić porządek. Sprzątacie niepotrzebne wam rzeczy, usuwacie kurze, myjecie podłogę. Ze zdziwieniem obserwujemy, że wielu z was oczekuje pojawienia się cudu, zaistnienia w nich Wysokich Nauczycieli czy spotkania ze swoją Wyższą Częścią siebie, nie robiąc przy tym żadnego wysiłku, aby uprzątnąć kurze swoich płytkich myśli i niepotrzebnych człowieczych pragnień.

Nasze światy są o wiele bliższe jeden drugiemu niż wam się wydaje. Nasz świat jest zawsze otwarty na spotkanie z wami. Wam potrzebne jest tylko to, aby się dostroić do potrzebnej częstotliwości naszych wibracji. Jesteśmy gotowi na spotkanie z ludźmi znajdującymi się w inkarnacji. Pytanie – czy wy jesteście na to gotowi?

Nie ukrywam, że te miejsca, w których żyjecie, nie nadają się w pełni do naszego pobytu. W czasie mojej ostatniej inkarnacji, nie bacząc na to, że prawie nie odwiedzałem większych miast, potrzebowałem znacznie większego wysiłku, by zregenerować swoją energię i uporządkować swoją cielesną świątynię po przebywaniu wśród ludzi, by umożliwić Wyższym Istotom kontakt ze mną. Żyłem w Indiach. Miałem możliwość obserwować ludzi, którzy przyjeżdżali z Europy i Ameryki. Ich świadomość i mentalność bardzo wyraźnie odróżnia się od świadomości ludzi, żyjących w Indiach. Podstawową nauką i informacją, której miałem im udzielić, było uczucie Boskiej błogości. Posyłałem im je w czasie moich darshanów. Zlewałem tę Boskość, tę błogość z moich czakr. Dawałem wszystkim obecnym możliwość odczucia tej przyjemności. To było niesamowite, zdumiewające obserwować, jak dumni obcokrajowcy rozkwitali w mojej obecności, jak zapominali o swoich cywilizacyjnych problemach i zwracali się ku prostemu życiu i obcowaniu z Bogiem.

Jeśli udało by się nam zaistnieć w większej grupie osób, które przygotowały swoje cielesne świątynie na nasze przyjście, to można sobie wyobrazić, jak zmieniłaby się sytuacja na planecie. Wielu chce otrzymać te Boską więź dla potwierdzenia swojego ego. To bardzo ciekawe jak człowiek próbuje nieść dwie duże dynie pod jedną pachę. Chce otrzymać dar obcowania z Bogiem i jednocześnie wzmacniać ego.

Jak myślicie? Czy taki człowiek może otrzymać dar obcowania z Bogiem?

Człowiek zawsze dostaje to, do czego dąży. I jeśli człowiek życzy sobie otrzymać możliwość obcowania z Wyższymi Energiami, ale nie robi koniecznego do nadejścia takich energii porządku w swojej świątyni, to będzie obcował z tymi energiami, które dorównują poziomem jego świadomości.

Jest bardzo dużo istot, które tylko czekają, żeby dostać takiego człowieka w swoje ręce, kierować nim i mówić poprzez niego. Wiadomo, ze podobne przyciąga podobne.

Dlatego trzeba, by swojej świadomości całkowicie wyrzec się wszelkich człowieczych odczuć, wszelkich myśli związanych z otrzymaniem jakichkolwiek korzyści osobistych.

Po prostu oddajesz wszystko, swoje wady, niedoskonałości, mówicie: „Panie Boże, tak, ja nie jestem doskonały, ale kocham Ciebie, tęsknię za Twoim królestwem, za Twoja Miłością. Nic w tym świecie mnie nie pociąga Boże. Chcę być w jedności z Tobą. Chcę spełniać każde Twoje życzenie. Będę służył Tobie, będę służył wszystkim żywym istotom, w których ty jesteś. Pomóż mi Boże. Jestem Twój”.

Po takiej odezwie, jeżeli uczyniona była szczerze, z całego serca udzielimy wam pomocy. Jednak ludzie się mylą, myśląc, że od razu dostaną Boską błogość i będą samą cielesną doskonałością. Niestety, tą modlitwą droga do Boskiej błogości dopiero się zaczyna. Ja wam powiem, co będzie po tej odezwie. Nastąpi przyśpieszony powrót waszej karmy. Będziecie mieć nieustannie do czynienia wewnątrz siebie, poza sobą i w otaczającym was świecie z sytuacjami, będącymi niejako problemami psychologicznymi. Będziecie mieli możliwość każdego dnia udowadniać Bogu, że wy naprawdę jesteście gotowi wypełnić wszystko, co obiecywaliście. Wasze dążenie do Boga powinno pomóc wam pokonać wszelkie testy i trudności, jakkolwiek ciężkie by one nie były. To etap nauki. I ten etap może przebiegać bez obecności wcielonego Nauczyciela obok was. Energie, które znajdują się w waszej aurze, będą dla was najlepszymi nauczycielami. Te energie sprowadzą na was sytuacje, przez które będziecie musieli przejść, żeby udowodnić, że naprawdę jesteście gotowi rozstać się ze wszystkim, co przywiązuje was do tego świata. Niekoniecznie musicie pozbywać się wszystkiego: rodziny, pracy, domu, bogactwa. Trzeba jednak, byście wyzbyli się przywiązań do wszelkich rzeczy tego świata; przywiązań nie tylko do realnych, namacalnych rzeczy, ale i do tych wewnętrznych problemów, które macie i które towarzyszą wam w każdej kolejnej inkarnacji. Dla jednego jest to zazdrość, dla drugiego – osądzanie, dla innego – użalanie się nad sobą. Bardzo dużo jest przyzwyczajeń, z którymi przyjdzie wam się rozstać. Będzie to bardzo bolesny proces. Podczas przebywania na Ziemi bowiem dosłownie zrośliście się z tymi nawykami i przyjdzie wam teraz odrzeć się z nich.

Można to porównać do sytuacji, kiedy trzeba by wam było faktycznie odcinać kawałki skóry, ale to jest inny ból. To ból duszy, a on czasem bywa zupełnie nie do zniesienia. Jeżeli spotkacie nauczyciela, który powie wam, że pozbawi was waszej karmy, waszych problemów, weźmie to wszystko na siebie, nigdy mu nie wierzcie. Niezależnie od tego, czy bierze on od was pieniądze, czy nie – z waszymi problemami i z całym bagażem karmicznym możecie się rozstać tylko wy sami. Wasz osobisty nauczyciel może tylko podpowiedzieć wam, w czym tkwi wasz problem, ale nie rozwiąże go za was.

Przychodzę, aby uprzedzić was o złożonościach waszej drogi, żeby okazać wam pomoc w miarę moich możliwości.

Ja rozumiem trudną sytuację, w której się znajdujecie, nie mając czasem możliwości otrzymania rady od prawdziwego Guru, będącego we wcieleniu. Wasze dusze zaś łąkną pomocy i rady. My ze swojej strony pragniemy okazać wam taką pomoc i udzielić wskazówek, porad. Dlatego prędzej czy później spotkamy się. Niebiosa i Ziemia się spotkają, a nastąpi to wewnątrz waszej świątyni. Droga bowiem ku Niebiosom leży wewnątrz was.

Możecie obejść całą Ziemię w poszukiwaniu prawdziwego Guru, możecie stracić na to wszystkie swoje oszczędności, a i tak nikogo takiego nie znaleźć.

Drzwi bramy ku Niebiosom tak naprawdę znajdują się wewnątrz was. Macie nawet teraz wszystkie klucze potrzebne do otworzenia tych drzwi. Musicie jednak zrobić to sami.

Jestem zadowolony z dzisiejszego spotkania i myślę, że było ono dla was pożyteczne.

JAM JEST Babadżi i posyłam wam swoją Miłość.