Różana Droga

JAM JEST KTÓRY JAM JEST

5 marca 2005

JAM JEST KTÓRY JAM JEST mówię w tobie. Nie wszyscy będą mieli doświadczenia obcowania ze swoją Wyższą częścią Jednak jest to całkiem naturalny sposób dostępny dla większości ludzkich jednostek zamieszkujących obecnie na Ziemi.

Ziemskie życie przepełnione są takimi formami, które z punktu widzenia Wyższej rzeczywistości nie są realnymi, ale zajmują jednak wystarczającą uwagę ludzi, odrywając ich od tej Wyższej rzeczywistości.

Mieszkając w iluzorycznym świecie, najważniejszym obecnie celem jest możliwość zajrzenia za zasłonę, przebicia się przez gęsty świat fizyczny.

Mamy możliwość obcowania z wami dzięki nowemu zmiłowaniu. I kontakt ten może być opanowany dla każdego pragnącego, ale pragnącego szczerze, a nie dla zabawy. Największą trudnością jest pokonanie swojej własne zewnętrznej, iluzorycznej świadomości, iluzorycznego ubrania, które założyliście. Odrzucić za siebie fizyczne myśli i uczucia. Wywyższyć się w własnej świadomości do początkowego poziomu Chrystusowego Ja, potem do tego JAM JEST KTÓRY JAM JEST i potem - do nieskończoności.

Najtrudniejszy krok i zarazem pierwszy, jaki należy zrobić jest podjęcie decyzji o podążaniu Drogą niezależnie od wszystkiego. Każdego dnia. Iluzja tego świata będzie was odciągała od podążania Drogą. Każdy krok może być czasami bardzo bolesny, jakbyście chodzili po potłuczonym szkle, lub drogą usłaną różami. Idziecie boso i kolce wbijające się w wasze stopy przysparzają wam bólu.

Jest to bolesna droga. Kiedy dziecko zjawia się na tym świecie jest to dla niego dużym stresem. Wychodzi z brzucha matki i trafia do nieznanego świata i jest to dla niego stresem wraz z bólem pierwszego oddechu, obcości i światło.

W ten sam sposób odczuwacie ból, kiedy stykacie się ze światem subtelnym. Zaczynacie poznawać swoją nieznaną część, a jest ona bardzo odmienna od waszej zewnętrznej części. Jednak idziecie, niezależnie od wszystkiego, niezależnie od bólu i strat, jakie ponosicie na swojej drodze. Tracicie swoich wcześniejszych przyjaciół. Obcowanie z nimi wydaje wam się puste i pozbawione sensu. Tracicie swoje zainteresowania do wcześniejszych pasji. Zaczynanie stopniowo rozumieć, że świata tez zaczyna być wam całkiem obcy. Wibracje wasze są tak bardzo różne od tych otaczające was świat, że wydaje się wam, że odchodzicie od niego. Wasze ego jednak się nie poddaje. Próbuje przyciągnąć waszą uwagę do jakiś tylko wam znanych przywiązań do tego świata, z którymi wciąż nie zdążyliście się rozstać. Wstyd czasami jest się przyznać do takich przywiązań, lecz jest to normalne i to przejdzie. Wystarczy, że aktywniej tylko wyrazicie chęć pozbawienia się tej niedoskonałości i kontynuujecie dalej swoją Drogę.

Kolce róż coraz boleśniej będą wbijać się w wasze stopy. Czasami ból jest nie do zniesienia, lecz brak jest możliwości powrotu. Jest to Droga bolesna. Człowiek, który posiada silne ego nie jest przygotowany do takiej drogi. On z niej zbacza. Woli otrzymywać przyjemności. Jednak im bardziej stawiacie opór, tym boleśniejszy staje się powrót na Drogę. To rzeczywiście bardzo trudna Droga.. Droga zasłana różami i kolcami.

Ja jednak nie znam innej drogi. Jest to Droga ofiar, na której każdy krok robiony jest z trudem. Nie ma jednak innej drogi.

A więc, pierwszy krok to chęć pokonania siebie. Jeśli nie podjęliście tej decyzji, zawsze znajdzie się koło was osoba, która będzie pomagała wam dalej iść., udzielała potrzebnej wam wiedzy i rozumienia. Potem jednak powinniście iść samodzielnie, bez świadków. Nastaje chwili, kiedy zostajecie sami twarzą w twarz ze sobą i swoim ego, i zaczyna się walka. Jest to walka nie na życie, ale na śmierć. Każda wasza część realna i nierealna udowadnia tej drugiej swoją rację istnienia.

Stan ten jest bardzo daleki od ciszy, spokoju i komfortu. Właśnie dlatego wielu opuszcza Drogę poszukując grup, ruchów i sekt, zapewniającymi złudny spokój, fałszywą miłość i udawaną troskę.

Wielu opuszcza zasłaną różami Drogę i zaczyna iść po miękkim dywanie. Przechodzą dziesiątki i setki wcieleń, zanim oni znowu powrócą na drogę oświeceń. Bóg nie zmusza ich do pośpiechu. Zawsze istnieje szansa na powrót na Drogę. Czasem jednak konieczne jest bardzo mocne przypomnienie od Wyższej części, byście się zastanowili i powrócili na Drogę.

Kiedy rozpoczyna się walka z waszą nierzeczywista częścią, jest to naprawdę podobne do walki (bitwy). Wszystkie wasze ciała są poranione. Sami się ranicie. Wasza nierzeczywista cześć nie rozumie co się dzieje. Może będzie się wam wydawało, że oszaleliście, że jesteście nieuleczalni chorzy. Jest tor rzeczywiście ciemna noc Ducha. Jest to pokusa pustyni. Trwa to długo, wszystko zależy od tego jaki opór stawiacie swojemu ego.

Kiedy jednak pokonacie swoje ego, porazicie swego strażnika na progu, waszą nierealną część, wy stajecie się zupełnie innym człowiekiem. Dalej nosicie ludzkie ciało, pozostajecie na planie fizycznym, lecz większa wasza cześć przebywa w innej rzeczywistości. Stajecie się obywatelami obu światów, będąc jednocześnie na górze i na dole. Stajecie się punktem, w którym stykają się oba światy.

Ale wasze podążanie Drogą nie kończy się, ale dopiero się zaczyna, bo stajecie się osią świata. Przez was, wewnątrz was przechodzi oś, środek, który utrzymuje połączenie pomiędzy światami. Stajecie się kanałem, prze który wchodzi Światło w ten ciemny świat.

I tak jak każda oś odczuwacie ogromne obciążeniu. Czujecie się, jakbyście byli Tytanami, na których plecach spoczywa ten świat.

Ciągłe pokonywanie siebie, ciągła rezygnacja ze swojej nierzeczywistej części. Wciąż nowe i nowe oświecenia. Ciągłe napięcie.

Tylko w ten sposób wyrastacie. To jest to, czego Bóg od was wymaga. Innej drogi nie ma.

Jeżeli jesteście gotowi do tej Drogi oświecenia, to bardzo dobrze jest zrozumieć, o co chodzi. Jeżeli nie jesteście gotowi na tę Drogę, to wszystko, co właśnie przeczytaliście nie da wam żadnej informacji.

Wydaje się, że wszyscy ludzie są jednakowi. Każdy znajduje się na swoim stopniu rozwoju. Po prostu teraz nastał moment, kiedy istnieje możliwość, by duża liczba jednostek stanęła na Drodze i zaczęła nią podążać, a możliwość ta jest bardziej realna niż rok temu. Same energie, sam Kosmos umożliwia takie posunięcie.

Ci z was, którzy rozumieją, o co tu chodzi powinni znaleźć czas. Odosobnijcie się. Pozostańcie sami ze sobą Skupcie się na swoim sercu i zadajcie sobie pytanie, czy gotowi jesteście podążać Drogą.

Jeśli ono odpowie, że jesteście gotowi - podążajcie. Jednak każdego dnia, wstając rano i przed położeniem się spać wieczorem przypomnijcie sobie o podjętej decyzji. Kontynuujcie podążanie, jakkolwiek boleśnie kolce boleśnie wbijają się w wasze stopy oraz cokolwiek by się z wami nie wydarzyło w zewnętrznym świecie. Nie bójcie się niczego, Nic, żadne obrażenia, straty, nieprzyjemności na tym świecie nie mogą zaszkodzić waszej nieśmiertelnej części.

JAM JEST KTÓRY JAM JEST i ja jestem zawsze z wami na waszej Drodze.




Wszyscy jesteśmy jedną całością i mamy wspólne Źródło

Obecność Jedynego

6 marca 2005

JAM JEST Płomień, wieczny Płomień, niepodzielny Płomień, jedyny Płomień przebywający w wieczności, niepodzielności i bezgraniczności.

JAM JEST strumień Światła i Ognia.

Płomień…

Ogień…

Śmiertelna świadomości nie może mnie pojąć. Może jednak poczuć moje wibracje, mój Duch, mój Ogień.

Jaśniejąca nieskończoność! Wieczność!

Piękno. Proporcja. Błogość. Radość. Harmonia.

Stworzenie wszechświata jest oparte na moim Prawie. Wszystko, co mówię, jest starą Prawdą, którą ludzkość zawsze próbowała sobie uświadomić, do której dążyły najlepsze ludzkie umysły.

Ja planuję światy i realizuję to, co zaplanowane. Ja tworzę poprzez swoją Wolę i Ogień, stopniowo tworząc szczegóły, przesyłając moje upoważnienia na duchowe Istoty zamieszkujące Mój Świat.

Jestem obecny w każdej z tych duchowych Istot i równocześnie każda z nich posiada swoją osobowość, swoją możliwością twórczości, samodzielnego rozwoju. Wszystkie istoty w swojej podstawie mają mój Płomień.

My wszyscy jesteśmy jedną całością na moim poziomie świadomości.

Wedle stopnia zróżnicowania we Wszechświecie dokonuje się zagęszczenie i rozrzedzanie. Im niższe są wibracje przejawionego świata, tym większe jest oddalanie i dysharmonia (brak równowagi) pomiędzy moimi częściami.

Ja dopuszczam do tego rozdzielenia, ponieważ dzięki niemu staram się poznać siebie.

Wszechświat podobny jest do ludzkiego organizmu. Każdą galaktykę lub grupę galaktyk można porównać do układów i organów ludzkiego organizmu.

Wszystko to jest moim ciałem, dokładnie tak, jak wasze ciało składa się z różnych organów i układów. Podobni jesteśmy.

Dokładnie tak, jak wam jest trudno zrozumieć istnienie wyższych planów Bytu tego wszechświata, również mnie trudno jest zrozumieć, uświadomić sobie problemy waszego gęstego świata.

Do kierowania wszechświatem istnieje cała Hierarchia rozumnych istot znajdujących się na różnych poziomach rozwoju. Hierarchia ta sięga ode mnie do najniższej cząsteczki materialnej tego świata. Wszyscy my jesteśmy podporządkowani wspólnemu Prawu tego wszechświata.

Na im wyższym poziomem jest świadomość istoty z tej Hierarchii, tym mniejsza jest wolność jaką ona posiada. Dlatego dla człowieka, posiadającego obecnie prawie nieograniczoną wolność, jest przewidziane, że z upływem czasu zrezygnuje z swojej wolności w zamian za większe upoważnienia i władzę. Większą moc.

Stopień, na którym znajdują się rozumne istoty w tym wszechświecie, jest bezpośrednio związany z poziomem ich świadomości. Człowiek, w szczególności z ziemskiej społeczności, zajmuje miejsce w tej w podstawie tej piramidy Hierarchii.

Ludzkość potrzebuje ciągłej troski i opieki ze strony istot zajmujące wyższy stopień rozwoju.

Proces ten może być porównany do wychowywania dzieci w szkole lub w przedszkolu. Przychodzą różni nauczyciele i prowadzą szkolenia. Nauczyciele ci mogą przyjść zewnętrznie jako inni ludzie, jak również wewnętrznie w was.

Jeżeli poziom waszych osiągnięć, związany z poziomem waszych wibracji, pozwala na to, w świątyni waszego ciała mogą być obecne jedna lub kilka Istot Światła. Po prostu otrzymujecie dodatkową Boską energię, zwiększony strumień Światła. Zewnętrznie obecność tych istot w was nie ujawnia się w żaden sposób. Każdy człowiek jednak, u którego Istoty te są obecne, wie o tym. Wie, które Istoty Światła są w nim obecne.

Dodatkowe Światło nie niesie ze sobą żadnych korzyści z punktu widzenia świata fizycznego. Różnica w wibracji i duża gęstość waszego świata prowadzą do tego, że obecność dodatkowego światła rujnuje wasze życia z punktu widzenia logiki na ziemi. Niszczone są przyzwyczajenia, znajomości, traci się pracę, fizyczna świątynia nie wytrzymuje i pojawiają się zewnętrzne oznaki wszelkich upośledzeń. Obecność tych Istot Światła jest konieczna i każdy, kto dobrowolnie przyjmie w siebie te Istoty Światła, czyni to z własnej wolnej woli, składając w ofierze osiągnięcia fizyczne w zamian za opanowanie subtelniejszych światów. Obecność tych Istot Światła daje poszerzoną świadomość, zdolność panowanie nad energiami subtelnego świata, znane jako dary Ducha Świętego.

Istnieje bardzo cienka granica pomiędzy ludźmi, którzy udostępniają swoje świątynie w służbie Światłu, a ludźmi, którzy udostępniają je różnym niższym duchom i istotom, które utraciły swoich ciała. Niestety, w czasach dzisiejszych, duża część ludzkości, 90% ludzkości, dobrowolnie oddaje swoje świątynie tym niższym duchom, nie martwiąc się i nie troszcząc się o skutki przejawu takiej swobodnej woli.

Ci ludzie, którzy udostępnili swoje ciała niższym duchom ciemności, mogą posiadać dokładnie takie same zdolności jak ludzie oddający swoje świątynie jasnym duchom. Oni mogą uzdrawiać, przewidywać przyszłość, otrzymywać przesłania. Istnieje jednak różnica. Człowiek, który oddał swoje niższe ciała, by służyć Światłu, nigdy nie wykorzysta swoich uzdolnień do otrzymania materialnych korzyści i uznania tego świata. Mogą to być pieniądze, władza, wpływy, autorytet. Wiele przejawów nierealnej części człowieka istnieje na tym świecie.

Właśnie w związku z tym może wyniknąć nieporozumienie. Ludzi widzą cuda, widzą uleczenia i nie mogą ze swojej ludzkiej świadomości odróżnić przedstawicieli ciemności od przedstawicieli Światła.

Kryterium tu może być tylko jedno – wewnętrzna wiedza, wewnętrzna intuicja.

Zobaczcie, czy człowiek ten postępuje w życiu tak jak poucza?

On poucza, by wybaczać, a czy on sam wybacza?

On poucza o rezygnacji ze współżycia, a czy on tak czyni? Czy on sam nie dopuszcza się wypaczania energii seksualnej? Poucza o Boskiej Miłości, o niechęci do wzbogacania się, a co on sam posiada? Czy żyje w rozkoszy? Jaki on jest?

Patrzcie. Obserwujcie.

Każdy zewnętrzny człowiek może być wam potrzebny jako nauczyciel tylko do momentu, kiedy osiągniecie ten odcinek swojej drogi, kiedy nie będzie wam potrzebny żaden nauczyciel z planu fizycznego (znajdujący się) poza wami.

Będziecie mogli spotykać się z każdą Istotą Światła, której poziomu dosięgniecie w swojej świadomości. Będziecie mogli otrzymywać wiedzę prosto od tych Istot Światła. Wasze wibracje z czasem tak się dopasują do wibracji tych Istot Światła, że pozwolicie im na stałe być obecnymi w was. Dacie im swoją cielesną świątynię oraz niższe ciała dobrowolnie do całkowitej ich dyspozycji. Ne ma w tym nic złego i niezgodnego z wyższym Prawem. Bo wszyscy my jesteśmy jedną całością i mamy wspólne Źródło. Takie zróżnicowanie jest typowe tylko dla tego świata. W bardziej subtelnych światach Jedyność jest odczuwana coraz bardziej, im bardziej zanika materia, a pojawiają się własności Ognia, Płomienia.

Sami, z własnej woli wybieracie, komu służyć i jest to określane z poziomu waszej świadomości.

Zrezygnujcie dobrowolnie z jakichkolwiek możliwości przejawiania się sił ciemności poprzez was. Pozbądźcie się tego bagażu, który gromadziliście przez miliony lat obecności na tej planecie. Wywyższajcie swoją świadomość i podążajcie do Wyższych Światów. Wraz z wyrastaniem waszej świadomości będzie zachodziła zmiana tego świata. Wszyscy ci, którzy trzymają się tego, co stare i których czas już przeminął, zmuszeni będą pożegnać się z waszym światem, któremu zgodnie z kosmicznym planem sądzone jest stać się przepięknym i doskonałym światem, a waszej planecie – stać się błyszczącą gwiazdą.

JAM JEST Obecność Jedynego i życzę wam sukcesu na Drodze do bezgraniczności Bytu.




Otwórzcie swoje serca na Boską Miłość i zmieńcie ten świat

Obecność Bezwarunkowej Miłości

7 marca 2005

JAM JEST Obecność Bezwarunkowej Miłości w twojej świątyni. Bezwarunkowa Miłość jest twoją podstawową i dominującą cechą.

Wybraliśmy ciebie za naszego posłannika właśnie z powodu dominacji cechy Miłości w twoim sercu.

Zbyt duży jest wzrost sił anty-miłości w tym świecie. Jesteśmy przez to w żalu.

Ze wszystkich Boskich cech, Miłość jest największą. Dążenie ku miłości, pragnienie, by kochać i być kochanym jest typowe dla każdej żywej istoty. Z powodu przekroczenia Boskiego Prawa na skutek nadużywania wolnej woli w czasach starożytnej Lemurii i Atlantydy właśnie w tej cesze wprowadzono największe zniekształcenia. Jeśli moglibyśmy odnowić tę cechę w całej jej pełni w duszach tylko kilku osób znajdujących się w inkarnacji, to wkrótce rozprzestrzenilibyśmy ją na całym świecie. To cecha, której nie można się oprzeć.

Jest ona tym, co daje natychmiastową harmonię z Boską Rzeczywistością.

Bardzo często cecha ta miesza się z instynktem seksualnym. Stąd też biorą się wszelkie seksualne zwyrodnienia.

Ludzka możliwość tworzenia przejawia się poprzez twórczą moc Miłości. Ta sama twórcza moc, która bierze udział podczas poczęcia dziecka, leży u podstaw wszystkiego, co człowiek tworzy w swoim życiu.

U podstaw człowiek podobny jest do Boga. Podstawową cechą Boga jest Miłość. Dlatego człowiek nie może nie tworzyć.

Twórcza moc przejawia się na tyle, na ile nie jest ona ograniczana przez blokady anty-miłości wprowadzone w świadomości człowieka z zewnątrz i podtrzymywane poprzez jego niedoskonałą świadomością od wewnątrz.

Doskonały Płomień Miłości wchodzi na ten świat poprzez wasze Wyższe Ja, JAM JEST Obecności. Lecz na drodze tego strumienia Miłości znajdują się filtry waszych niedoskonałych uczuć i myśli, które zakrzywiają strumień. Nieustannie przejawiacie Boską Miłość. Nie możecie nie przejawiać tej cechy, ponieważ jest ona charakterystyczna dla całej egzystencji. Powinniście po prostu oczyścić filtry waszej świadomości, wasze postrzeganie Boskiej Miłości.

Otwórzcie swoje serca dla Miłości, dla Boskiej Miłości i zmieńcie ten świat. Nie ma siły na tym świecie, która może być potężniejsza od Miłości.

Dlatego siły, które zdecydowały oddzielić się od Boga, przede wszystkim pasożytują na zwyrodniałej Boskiej Miłości. Cały przemysł seksualny, pornografia, relacje stereotypowe pomiędzy różnymi płciami, propagowane i lansowane przez środki masowego przekazu, są skierowane głównie na to, by zatrzymać przejaw Boskiej Miłości w was.

Niegroźnie wygląda obejrzenie filmu stymulującego wasze pragnienia do zadowolenia instynktu seksualnego. Niegroźnie wygląda obejrzenie nagiego kobiecego ciała reklamującego przedmioty, które wcale nie są potrzebne do waszego rozwoju duchowego. Lecz w waszej świadomości zaistniej nienawiść do Boskiej Miłości. Dobrowolnie wzmacniacie filtry umieszczone w waszej świadomości i przeszkadzające wam przejawiać prawdziwą Miłość w swoim życiu.

Istniej tak wielka różnica pomiędzy początkowym Boskim Przejawem Miłości oraz pojmowaniem miłości, które ustanowiło się na trwałe od czasów upadłych cywilizacji, że jest nawet trudno robić porównanie.

Jest to jak życie i śmierć.

Jedną z cech świętych ludzi jest zdolność otrzymywania nektaru Boskiej Błogości w swoim sercu. Nie ma takiej przyjemności na tym świecie fizycznym, która mogłaby się równać z otrzymywaniem Błogości Pańskiej. Tylko czyste serca są w stanie otrzymać tę Błogość. Strumień Boskiej energii, strumień Boskiej Miłości przechodzi przez wszystkie wasze ciała jak łaskotki. Czujecie ekstazę w każdej czakrze, w każdym energetycznym centrum.

Nawet największej przyjemności seksualnej, jakiej możecie doświadczyć w świecie fizycznym, nie można porównać do przeżycia tej Błogości, wysłanej od Boga.

Zastanówcie się, czy to takie niegroźne, jak oglądając filmy pornograficzne, dopuszczacie przeklinanie, obecni jesteście w społeczeństwie ludzi dopuszczających brzydkie myśli i czyny w stosunku do kobiet oraz w relacjach między płciami.

Każda taka negatywna wibracja sprzyja waszemu oddzieleniu się od Boskiej Miłości.

Oglądajcie kwiaty, przyrodę, uśmiechy dzieci. Nieustannie chrońcie swoją miłość przed wszelkimi przejawami anty-miłości. Chrońcie swoich bliskich, swoje dzieci. Od tego, jakie wyobrażenie otrzyma nowe pokolenie o Miłości, zależy przyszłość waszej planety.

Prawdziwa Miłość zaczyna się wraz z szanowaniem kobiety, Matki. Uczucia, które odczuwacie wobec własnej Matki mogą wpłynąć na całe wasze życie. Najbardziej szczęśliwe są te rodziny, w których utrzymała się tradycja uszanowania Matki, jako strażniczki domowego ogniska.

Niech nigdy wasza świadomość nie będzie obarczona niedobrymi myślami skierowanymi przeciwko Matce, przeciwko żeńskiej zasadzie.

Wszyscy wy jesteście matkami na tym świecie. I mężczyźni i kobiety. Wcieliliście się, by opanować cechy Boskiej Matki. Dlatego poprawny stosunek do kobiet jest warunkiem skutecznego opanowania cechy Boskiej Matki przez was. Bez opanowania tego, nie możecie dojść do Ojca i Syna.

Życzę wam opanowania Boskiej Miłości w waszych obecnych wcieleniach.

JAM JEST Obecność Bezwarunkowej Miłości i muskam was promieniami mojej Miłości.




Nastał czas powrotu do Ojcowskiego Domu

Ukochany Alfa

8 marca 2005

Moje ukochane dzieci, JAM JEST Alfa. Pokonałem ogromną odległość, nie fizycznie, lecz w świadomości tego posłannika, by mieć możliwość rozmawiania teraz z wami.

Dzieci Ziemi, nastał czas kosmicznej możliwości, o której słuchaliście z ust posłańców i proroków przez ostatnie kilka tysięcy lat ziemskich.

Jest to czas bezpośredniego obcowania, kiedy wasze organy zmysłów nie będą więcej ograniczały wam odbioru Boskiej Rzeczywistości. Jest to czas przejścia ku nowemu, bardziej subtelniejszemu poziomowi świadomości.

Zgódźcie się, że możliwości waszych organów zmysłów i możliwości waszej świadomości są dość ograniczone.

Złapani jesteście w pułapkę waszej własnej ograniczonej świadomości, którą sami wybraliście. Uważacie, że będziecie panami swojego przeznaczenia, swojej planety. Chcieliście stać się podobni Bogu, lecz wcześniej ograniczyliście swój świat w ramach tej planety.

I dokładnie tak, jak nadchodzi czas dla pisklęcia, by wykluć się z jaja, tak dla was nastał czas kosmicznej możliwości, gdy wreszcie trzeba wyjść poza granice waszego świata.

Jak to osiągnąć? Czy trzeba budować coraz nowsze i doskonalsze maszyny latające, coraz potężniejsze teleskopy?

Nie! Możliwość pełnego dotarcia do tych dalekich światów i nieskończoności, o których mówili wam prorocy i posłannicy z przeszłych czasów znajduje się wewnątrz was. Stworzeni jesteście na obraz i podobieństwo Boże, zatem nie ma dla was, gdy tworzycie nic niemożliwego.

Twórzcie! Budujcie! Podążajcie!

Szukajcie, a znajdziecie!

Szukajcie nie w świecie, który was otacza. Szukajcie w głębi swojego serca.

Wsłuchajcie się w swoje serce. Tego mocnego połączenia pomiędzy waszym sercem a mną, waszym Ojcem, nigdy nie przerwano. Tak samo jak wszystkie naiwne dzieci w wieku przejściowym, chcieliście sami spróbować, sprawdzić siebie. Ja wam nie przeszkodziłem. Czyniliście ze swoimi ciałami i ze swoim światem wszystko, co zechcieliście.

Lecz nastał koniec, skończył się czas, który wam dano na eksperymentowanie.

Już czas, byście powrócili do domu, do swojego Ojca.

Wielu nie powróci. Bo za bardzo polegali i polegają na cielesności, wątpliwej iluzji, otaczającej was w waszym iluzorycznym świecie.

Stworzyliście iluzję poprzez swoją świadomość, wykorzystując moją energię. I sami utonęliście w tej iluzji.

I tak samo jak dzieci szukają pomocy i wzywają swoich rodziców, kiedy napotkają trudności, tak samo wy powinniście zwrócić się po pomoc do mnie, waszego Niebiańskiego Ojca.

Nadszedł czas odwrócenia cyklów. Czas rozrastania się iluzji jest zastępowany innym etapem kosmicznego aktu – kurczeniem się przejawionych światów. Prawdopodobnie jesteście zaznajomieni z niektórymi ze wschodnich nauk o (budowie) wszechświata – oddychanie Jedynego; oddychanie Brahmy; wdech Brahmy; poszerzanie się wszechświata i jego kurczenia się.

Nie jest to proces jednoczesny, sam punkt zwrotny procesów trwa miliony lat oraz jego trwanie jest różne dla różnych układów światów, zależne od stopnia ich materialności.

Dla was jest ważne zrozumienie, że zakończył się czas na pomnażanie iluzji i nastał czas na rozstanie się z nimi.

Zajmie to sporo czasu według ziemskich miar, lecz proces ten już się rozpoczął. Niezależnie od tego, czy niektóre niegrzeczne dzieci chcą lub nie chcą, iluzja musi być usunięta. Świadomość powinna się zmienić.

Wszystko to, co stawia opór, to się co sprzeciwia Prawu, będzie wysłane na przetapianie w kosmicznym piecu, podobnie jak zeszłoroczna trawa i słoma.

Kiedy dzieci wyrastają, opuszczają ojcowski dom. Wchodzą w życie, tworzą, kreują swoje życie, doświadczają. Niestety, błądząc po drogach życiowych, nie wszystkie wracają do ojcowskiego domu.

Ja wzywam was teraz do Domu. Zwracam się do wszystkich moich synów i córek. Kocham was wszystkich, niezależnie od tego, co czyniliście niewłaściwego w tym lub w którymś z poprzednich swoich wcieleń.

Nadszedł czas na powrót do Ojcowskiego Domu. Przyszedłem przebudzić waszą świadomość, (waszą) pamięć o waszym Źródle.

Przyszedłem wam przypomnieć o waszej pierwszej Miłości.

Powróćcie. Usłyszcie moje Wołanie.

Dążcie do zetknięcia się z subtelnymi światami w swoim sercu. Zacznijcie poznawać drugą rzeczywistość. Ona wejdzie w waszą świadomość. Wasza świadomość poszerzy się i będzie w stanie coraz lepiej postrzegać subtelne światy.

Spadnie zasłona z waszych oczu i zobaczycie Anioły i elementale. Zobaczycie Królestwo Boże wokół was. Królestwo, do którego staracie się dosięgnąć w świecie fizycznym, przyjdzie do was na tyle, na ile zrezygnujecie w swojej świadomości z tego świata fizycznego.

Odwagi,Ufajcie! Podążajcie.

A ja was przywitam z otwartymi ramionami w Ojcowskim Domu.

JAM JEST Alfa, wasz Ojciec Niebiański i czekam na wasz powrót z niecierpliwością i Miłością.




Nigdy się nie starzejcie w kwestiach poznania Boskiej Prawdy

Ukochany Surija

9 marca 2005

JAM JEST Surija i przyszedłem tego dnia z Wielkiego Centralnego Słońca, by przekazać wam słowo Boga poprzez naszego posłannika. Prawie rok temu miałem możliwość założyć pelerynę Boskiego posłannika na plecach Tatiany.

Wtedy ona nie mogła uwierzyć, że wydarzenie to jest bardziej rzeczywiste w jej życiu niż rzeczy, które się wydarzały wokół niej na planie fizycznym.

Peleryny posłannika nie daje się tak po prostu. Powinno to być zasłużone, a zasługi tej nie osiąga się w jednym wcieleniu. Konieczny jest szereg inkarnacji, w których jednostka musi pokazać swoje całkowite oddanie Woli Boga, by zasłużyć na ten płaszcz.

Wcześniejsze zasługi jednak, powinny zostać potwierdzone w bieżącym wcieleniu. Bez tego obdarowaniem peleryną jest niemożliwe.

Jakiekolwiek by nie było wasze służenie w przeszłości, ostatecznie wszystko zależy od obecnych osiągnięć.

Oto dlaczego zwracamy szczególną uwagę na przejście prób przez jednostki, które w przeszłości już posiadały płaszcz posłannika. Ciągle mamy do dyspozycji kilka osób, znajdujących się we wcieleniu, które już w przeszłości posiadały ten płaszcz, i które są gotowe potwierdzić swoje posłannictwo poprzez swój potencjał.

Kwestia obdarowanie tej lub tamtej osoby znajdującej się we wcieleniu jest podejmowana na najwyższym poziomie, na Wielkim Słońcu Centralnym.

Dlatego proszę was o zaakceptowanie i poszanowanie płaszcza posłannika spoczywającego na plecach Tatiany.

Po publicznym ogłoszeniu jej posłannictwa, zademonstrowanie przez was jakiegokolwiek braku szacunku automatycznie przysparza wam karmy pomiędzy wami a Bogiem. A jest to rodzaj karmy, którą najtrudniej przerobić.

Ochraniamy swoich posłanników i to nie wy jesteście od decydowania kogo powinniśmy wybrać.

Postawiliśmy sobie za zadanie dojście do oddziaływania pomiędzy naszymi posłannikami znajdującymi się w obecnych warunkach na Ziemi. Wiecie, że jeżeli w przeszłości dwoje z naszych posłanników się spotykało w inkarnacji, w ciele fizycznym (wcieleniu fizycznym) i utrzymywali kontakty ze sobą, z reguły nie uznawali się nawzajem za posłanników i nie mogli oddziaływać pomiędzy sobą. Określane to było przez poziom świadomości posłanników i nie mogło być pokonane do momentu nadejścia nowego etapu kosmicznej możliwości.

Ukochany Sanat Kumara, przemawiał do was poprzez tego posłannika o tym, że czas się zmienił. Czas się rzeczywiście zmienił. Przechodzimy do nowego etapu, kiedy dwoje lub więcej spośród naszych posłanników będzie w stanie rozpoznać jeden drugiego i współpracować.

Trudność polega na tym, że ta sama Boska Prawda jest wypaczana na dwa różne sposoby w umysłach ludzi znajdujących się w inkarnacji, w zależności od światopoglądu jaki posiadła świadomość tych jednostek od początku bieżącej ich inkarnacji.

Zawsze trudność polegała właśnie na tym – by znaleźć punkt wzajemnego porozumienia i zetknięcia się z całkiem odmiennymi koncepcjami Boga, wyznawanymi przez tych osobników poprzez ich zewnętrzną świadomość.

Jednak, kiedy wywyższycie swoją świadomość, przechodzi ona na wyższy poziom i rozumiecie, że to, co wydawało się waszej zewnętrznej świadomości nierozwiązywalną sprzecznością, to w rzeczywistości dwa różne podejścia do tej samej Prawdy.

Uwierzcie mi, nie warto upierać się za bardzo przy każdym pojmowaniu tej lub tamtej Prawdy w waszej ograniczonej świadomości. Wasza świadomość jest tak niedoskonała, że byłoby naprawdę głupotą ustalać i głosić swoją prawdę jako jedynej właściwą i nieomylną. To tak jakby dwaj ludzie wspierali się o to, czy Ziemia płynie w morzu na trzech waleniach, czy położona jest na trzech słoniach.

Teraz śmieszy was taki spór. Jednak większości konfliktów religijnych i wojen ma u podstaw analogiczne przyczyny.

Jesteście dziećmi. Siedzicie nad brzegiem oceanu Boskiej Mądrości i próbujecie poznać tę Mądrość swoim ciekawskim dziecięcym umysłem. Nie wychodźcie nigdy z tego dziecięcego stanu świadomości. Nigdy nie starzejcie się w kwestii poznania Boskiej Prawdy

Bądźcie jak dzieci, a dosięgnięcie takich wysokości w swojej świadomości, jakie były niedostępne dla wcześniejszych pokoleń.

Przenikam Ziemię swoim duchowym spojrzeniem i widzę coraz większą różnicę świadomości pomiędzy ludźmi pozwalającymi Boskiej Prawdzie, by zamieszkała w ich sercach, a ludźmi, którzy upierają się przy swoim pojmowaniu Prawdy, którzy uważają, że tak jest słusznie, bo przejęli tę wiarę jako dziedzictwo po ich przodkach. Istnieją też tacy, którzy tak bardzo zatrzymali swój rozwój, ze przestali nawet wspominać imię Boga w swojej codzienności.

Gotowi jesteśmy okazać społeczności Ziemi całą możliwą pomoc, gotowi jesteśmy wykorzystać całą Moc Niebios, by ją okazać, lecz nie możemy wam udzielić owej pomocy aż do momentu kiedy o nią poprosicie. Co wam przeszkadza zwrócić się do Waszego Ojca Niebiańskiego ze szczerością w sercu? Co wam przeszkadza?

Powiem, co wam przeszkadza. Przeszkadza wam wasza karma znajdująca się pomiędzy wami a Bogiem. Pierwsze, co powinniście uczynić, to zechcieć w swoim sercu pokonać tę karmę.

Bóg może wszystko, ale czemu nie chcecie przyjąć jego pomocy?

Zapomnieliście o waszym Źródle, zapomnieliście skąd przyszliście.

Nie obrażajcie moich posłanników, którzy przychodzą przypomnieć wam o tym.

Pamiętajcie, że przejaw braku szacunku wobec posłanników Bożych oznacza przejaw braku szacunku wobec samego Boga. A jest to grzech ciężki, który można odkupić tylko przechodząc przez wielkie cierpienie.

Jest mi ciężko patrzeć na cierpienia, które muszą znosić ludzie na Ziemi.

Chciałbym powiedzieć jak największej liczbie tych cierpiących osób, że to oni sami spowodowali te cierpienia oraz że sami mogą wyzwolić się od nich dosłownie jak za dotknięciem magicznej różdżki. Po prostu powinniście przyjąć Boga w swoim sercu. Powinniście otworzyć swoje serca dla Boskiej Prawdy i poznawając ją, upodobnić się do dzieci siedzących nad brzegiem oceanu.

Pozostawiam was w osamotnieniu z rodzącymi się w waszych sercach myślami o Bogu i o jego posłannikach.

I proszę was zastanówcie się nad tym, że każdy z was może stać się moim posłannikiem. Posłannictwo, to po prostu określony moment osiągnięć na drodze szczerego służenia Boskiej Prawdzie.

Jest to mój prezent dla was w tym dniu.

JAM JEST Surija i mam nadzieję spotkać tych z was, którzy są gotowi przyjąć tę nową możliwość, ten nowy sposób podawanie wiedzy.




Powinniście wznieść piramidę Boskiej Rzeczywistości w waszej świadomości

Gautama Budda

10 marca 2005

JAM JEST Panem świata, Gautama Budda, przyszedłem dziś poprzez tego posłannika, który pozwala mi przemawiać przez niego.

Od czasu mojego wcielenia na tej planecie (wcielenia królewicza Siddhartha) przychodziłem tu wielokrotnie i byłem obecny w świątyniach z tymi, którzy byli przygotowani na moją obecność. Nadal to robię. Osiągnięcie stopnia Buddy pozwala rzutować swoją obecność na wiele jednostek, znajdujących się w różnych układach świata.

Dlatego część mnie może być obecna w wielu (osobach) równocześnie na tej planecie.

Nawet jeśli będzie się to wam wydawało dziwne, powiem wam, że jestem obecny również w tym posłanniku. Stopień mojej obecności jest uzależniony od osiągnięć człowieka w danym wcieleniu i może on się zmieniać w czasie. Obecnie moja obecność w Tatianie wynosi 50%. Jest to bardzo dużo i pozwala na to, by osiągnęła ona 33 poziom eteryczny, z którego przyjmuje owe ‘dyktando’.

Chcę uchylić nieco rąbka tajemnicy tego procesu.

Najpierw my podnosimy wibracje posłannika, wgniatając energię Światła do czakramów. Przy tym wszystkie ciała (posłannika) się koordynują i stają się współbrzmiącymi z Wyższą Rzeczywistością Bytu. Kiedy stopień współbrzmienia dosięgnie najwyższego możliwego dla danych okoliczności poziomu, rozpoczynamy przesyłanie energii niosącej określoną informację do niższych ciał posłannika.

To jest jakby wypełnianie jakiejś kadzi energią Światła.

Pojemność kadzi jest określana przez osobiste osiągnięcia posłannika. Potem energia ta jest przekształcana w dostępną do odbioru formę w postaci myśli i obrazów powstających w fizycznym mózgu posłannika i mogą zostać wypowiedziane lub zapisane. Podczas spisywania tych myśli i obrazów jest wykorzystywany wewnętrzny język posłannika i jego własne charakterystyczne słowne sformułowania.

Dlatego energia, która jest pierwotnie czysta i niosąca w sobie absolutną Prawdę na tym etapie przekształcania jest zabarwiana przez światopogląd posłannika i jest ograniczana jego zewnętrzną świadomością.

Opisuję tak szczegółowo mechanizm, który wykorzystujemy do przekazywania tych przesłań, abyście zrozumieli, że nie mamy przed wami żadnych tajemnic. Gotowi jesteśmy odkryć wam wszystkie tajemnice Kosmosu. Pytanie – czy wasza świadomość jest gotowa przyjąć te tajemnice? Czy ona będzie w stanie to wytrzymać?

Dlatego zawsze część Prawdy jest przekazywana nie w postaci słów, lecz w postaci energii, która jest przenoszona w tekście przesłania. Pozwala to nam obejść waszą zewnętrzną świadomość i zwrócić się bezpośrednio do tamtej części w was, która nigdy nie zapomniała o swoim Źródle i przebudzić tę waszą część.

Dlatego podstawowym zadaniem, które chcemy rozwiązać poprzez przekazywania dyktand za pośrednictwem tego posłannika jest przebudzić waszą pamięć o was samych i wydobyć tę głęboką pamięć do waszej zewnętrznej świadomości.

Zauważacie, że te przesłania są formułowane bardzo prostym językiem. Nie zawierają żadnych skomplikowanych zdań, mądrych prawd. Bo w rzeczywistości Boska Prawda jest bardzo prosta i jest ona dostępna nawet dla świadomości noworodka. Ściślej mówiąc, jest ona dostępna raczej tylko dla świadomości noworodka.

Tak zwane życiowe doświadczenie, które zdobywacie podczas swojego pobytu na Ziemi, z reguły utrudnia przyjmowanie tej Prawdy.

Wasze życiowe doświadczenie jest tym, co pozwala wam istnieć w warunkach fizycznej iluzji. A do uświadomienia Boskiej Prawdy raczej jest wymagane, byście zrezygnowali z tego fizycznego, zdobytego przez was doświadczenia.

Jest to cecha, którą będziecie musieli opanować. Powinniście ciągle odczuwać w sobie obecność obu tych początków – Duchowego początku i Fizycznego początku. Powinniście ciągle pamiętać, że duchowy początek jest waszą główną częścią, a wasza fizyczna część jest przejściowa i potrzebujecie jej tylko na określonym etapie ewolucji osobistej.

Kiedy wasze utożsamienie z waszą prawdziwą duchową istotą osiągnie określoną krytyczną wartość, zaczniecie stopniowo tracić swoją nierealną część. Wasze ciała będą stawały się coraz mniej i mniej gęste i stopniowo pozbędziecie się swoich fizycznych ciał. Powinniście jednak zrozumieć, że nie jest to proces natychmiastowy. Jest to proces trwający setki tysięcy i miliony lat. Równocześnie ze zmianą waszych ciał fizycznych będzie zmieniać się otaczająca was sytuacja w świecie fizycznym, która w swojej istocie stanowi zwierciadło odbijające waszą świadomość.

Dlatego, po setkach tysięcy lat będziecie istnieć w innym mniej gęstym świecie. Lecz stanie się to po tym, jak zmienicie swoją świadomość.

Dlatego, zrozumcie że wszystko, co jest zbyt przywiązane do przedmiotów tego iluzorycznego świata, nie będzie mogło istnieć w nowej rzeczywistości, która jest planem Boga dla tej Planety, tak samo jak i dla pozostałych planet świata.

I naprawdę, tacy ludzie będą podobni do zeszłorocznej trawy, która nie będzie mogła istnieć w nowym świecie i będzie musiała zostać spalona w piecu kosmicznym.

Przychodzimy znów i znów, by przebudzić świadomość do uświadomienia sobie (nadejścia) nowej epoki, nowego czasu.

Nie zmęczy nas powtarzanie wciąż i wciąż tych samych rzeczy. Będziemy to czynić tak długo, dopóki nie przestaniecie się trzymać starego świata, swojego starego domu fizycznego, który służył wam w wierze i prawdzie, i w którym mieliście możliwość otrzymać wszystko, co potrzebne dla rozwoju waszych dusz.

Lecz teraz nastał czas przeprowadzenia się do nowszego, doskonalszego domu. I właśnie teraz nastąpił ten etap, w którym powinniście zbudować sobie ten dom.

Budowanie owo odbywa się wewnątrz w was poprzez zmianę waszej świadomości i jest ono doskonałe i imponujące. Powinniście wznieść piramidę Boskiej Rzeczywistości w waszej świadomości

Wy już to robicie, wznosicie tę piramidę, czytając te przesłania, otrzymując potrzebną informację w postaci słów i energii, koniecznych do przekształcania waszej świadomości.

Cieszę się z tego spotkania z wami i życzę wam sukcesu na waszej Drodze.

JAM JEST Gautama Budda i liczę na spotkanie z wami w bliskiej przyszłości poprzez tego posłannika.




Przesłanie Ukochanego Alfa do Lorraine Michaels*

Ukochany Alfa

11 marca 2005

JAM JEST Alfa, przyszedłem znów poprzez tego posłannika bożego. Zbyt duża gęstość materii nie pozwala na dłuższe utrzymanie wysokiej wibracji w polu siłowym posłannika. Dlatego będę mówił krótko.

Słodycz naszego obcowania przez ostatnie dni została naruszona przesz ingerencję zewnętrznej energii. Energia ta może przekształcić się w przeszkodę do realizowania zaplanowanego przez nas wielkiego eksperymentu.

Teraz chcę zwrócić się do Lorraine.

Znasz moje wibracje. Przychodziłem do ciebie i ty pozwalałaś mi być obecnym w twojej świątyni.

Czemu teraz nie wierzysz, że mogę dokładnie takim samym sposobem być obecny w świątyni Tatiany?

Czemu poddajesz w wątpliwość czystość przekazywanych przesłań?

Pozwól mi przypomnieć ci, że zawsze istnieje przekłamywanie Boskich wibracji, w każdej wiadomości każdego posłannika znajdującego się we wcieleniu. Niemożliwością jest, żeby przenieść całą Boską Prawdę przez gęstość waszego świata. Powinniście być jednak wdzięczni za te okruszki Prawdy, które są w każdej naszej wiadomości.

Czy wibracje Tatiany negatywnie nastawiają ciebie? Czy wydaje ci się, że ona dodaje swoją niedoskonałość wynikającą ze swojej ludzkiej świadomości do każdego przesłania?

Pozwól mi zapytać, jak możesz określać czystość jej ‘dyktand’, jeśli my ci tego nie powiemy?

Czy nie próbujesz osądzać poprzez swój ludzki umysł?

Chcę, żebyś zastanowiła się nad tym, co przeszkadza ci, abyśmy zrealizowali nasz pomysł?

Czemu odmówiłaś wszelkich prób zrealizowania zaplanowanej współpracy pomiędzy dwoma posłannikami znajdującymi się w fizycznym wcieleniu?

Jestem zmuszony wykorzystać tę możliwość i zwrócić się bezpośrednio do ciebie. Czy mnie pamiętasz? Czy pamiętasz nasze obcowanie? Moje wibracje?

Rozumiem, jak trudno jest ci podjąć prawidłową decyzję, dokonać wyboru. Jednak od tego wyboru zależy wiele spraw na Ziemi. Pokładam wielkie nadzieje w tobie i w Tatianie właśnie w kwestii pokonania stereotypów w świadomości ludzkości. I przede wszystkim chodzi o stereotypy waszej świadomości jako przedstawicieli ludzkości Ziemi.

Boska Prawda nieprzewidywalnie jest modyfikowana w świadomości posłanników. To prawda. Jednak jak możesz ty ze swoją ludzką świadomością określać, gdzie kończy się Prawda i gdzie zaczyna się iluzoryczna ludzka świadomość? Tatiana nigdy nie obwiniała ciebie o to, że wypaczasz Boską Prawdę. Nie dlatego, że tego nie robiłaś, a dlatego, iż Tatiana posiada szerszą świadomość i rozumie długą drogę zbliżania się do Boskiej Prawdy.

Cała historia ludzkości i cała historia rozwoju wszechświata, o ile ten ludzki termin można zastosować do skali wszechświata, stanowią kroki, skierowane do poznawania Prawdy. Każdy człowiek, który dopuszcza w swojej świadomości fakt, że to on ma rację, że Bóg tworzy poprzez niego, umieszcza w ten sposób przegrodę nie do pokonania pomiędzy sobą a Boską Prawdą. Zatrzymuje on swój rozwój. Wychodzi z dziecięcego stanu swojej świadomości natychmiast, gdy zacznie osądzać.

Chcę przypomnieć o tym, że każdy ma skłonności widzieć u innych swoją własną niedoskonałość. Dlatego przyjmij moje uwagi z pokorą i z Miłością.

JAM JEST Alfa i mam nadzieję, że zdążysz wznieść się w swojej świadomości na kolejny poziom.

* Historia naszych relacji z Lorraine Michaels i jej stosunek do odbieranych przeze mnie ‘dyktand’ są szczegółowo opisane w “Syriuszach” z 8, 12, 13 marca 2005r. Przytoczono je niżej.

Prośba El Morii

3 marca 2005 roku otrzymałam list od Lorraine Michaels. List ten wyróżniał się tym, że zawierał osobiste przesłanie El Morii dla mnie.

Oto niektóre fragmenty z tego przesłania:

„Przeszkoliliśmy ciebie do rozpowszechniania Słowa poprzez twoją pracę pisarską i zwyczaj odbierania dyktand...

Potrzeba nam, żebyś ty i Lorraine utworzyły grupę, która waszymi wspólnymi wysiłkami rozpowszechniałaby Słowo. Chcemy, żebyś odbierała od nas ‘dyktanda’ i przesyłała je Lorraine do publikacji na jej stronie tak, jak robiłaś to na swojej stronie.

Jesteś gotowa. Potrzebujemy, żebyś zaczęła. Medytuj na nas, i my poinformujemy cię o następnym kroku.”

Moria

Otrzymawszy ten list pomyślałam, że to jakiś żart. Tak, pewnie, że przez ostatnie kilka lat otrzymałam osobiste przesłania przez Nauczycieli. Tak, napisałam książkę „Dobro i zło” pod dyktando Nauczycieli. Tak, praktycznie wszystkie moje artykuły i mnóstwo odpowiedzi na listy czytelników w takim czy innym stopniu zostały napisane pod dyktando Nauczycieli.

Tak, uprzedzano mnie, że powinnam przyjmować dyktando. Ale żeby tak od razu?…

Napisałam Lorraine, że pewnie to jakiś żart. Że nie otrzymuję obecnie żadnych ‘dyktand’, tym bardziej przeznaczonych do opublikowania.

W odpowiedzi otrzymałam następujący list, z którego przytaczam fragmenty:

„Droga Tatiano,

Usłyszałam tylko to, że El Moria powiedział tobie, że Nauczyciele chcą, żebyś przyjmowała ‘dyktanda’ i że jest to twoja misja. Ja muszę stanowić część tej misji, ponieważ powinnaś publikować te ‘dyktanda’ na mojej stronie…

Sądzę, że przyczyną może być informacja, jaką Matka Maria (Boska) przekazała w swoim przesłaniu – informacja, iż jest wielu posłanników, którzy po prostu muszą się wyzbyć swojego ego.

Chciałabym zobaczyć, co Nauczyciele przekażą przez ciebie.”

Z miłości,

Lorraine

Ponieważ nic we mnie nie wskazywało na to, że powinnam przyjmować ‘dyktando’, a ja sama nigdy do tego nie dążyłam, to odpowiedziałam że tak, że na pewno wyśle na jej adres, jak tylko otrzymam cokolwiek od Nauczycieli.

Otrzymałam trzeci list, w którym wszystko było rozpisane w punktach:

“Droga Tatiano,

Pozwól mi wprowadzić niektóre wyjaśnienia. Wydaje mi się że nie rozumiesz mnie. El Moria powiedział tobie przeze mnie:

1. Jesteś wyszkolona, żeby być Posłannikiem.

2. Nastał czas, kiedy powinnaś stać się aktywnym Posłannikiem.

3. Przyjmowałaś osobiste ‘dyktanda’ w przeszłości.

4. Byłaś poddana próbie i dokładnie przekazałaś to, co otrzymałaś, nie deformując sensu tak, by było komuś wygodnie.

5. Powinnaś zacząć przyjmować ‘dyktanda’ do publicznego przedstawienia.

6. Ją będę publikowała dyktanda na moim portalu/stronie.”

Z miłości,

Lorraine, Jam Jest Tym Kim Jestem.

Ten trzeci list otrzymałam 4. marca (2005). Zdecydowałam podczas medytacji sprawdzić, czy rzeczywiście powinnam zacząć przyjmować ‘dyktanda’. Jakie było moje zdziwienie, kiedy przyszedł Sanat Kumara i udzielił pierwszego dyktanda. Od razu przesłałam je Lorraine. Dziś publikuje to ‘dyktando’.

Dyktando zostało przetłumaczone na język angielski. Odpowiedź Lorraine była pozytywna. Rozpoznała ona wibracje Sanat Kumary w tym dyktandzie.

Następnego dnia wszystko się powtórzyło. Odebrałam dyktando z Jam Jest Tym Kim Jestem. Potem znów i znów. ‘Dyktanda’ przychodziły codziennie po jednym.

Trzy lub cztery z tych ‘dyktand’ zostały przetłumaczone na język angielski i przesłane do Lorraine, dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w tłumaczeniu tych ‘dyktand’.

Jednak, kolejne ‘dyktanda’ nie wydawały się Lorraine czyste. Ona odczuwała w nich domieszkę mojej ludzkiej świadomości i nie chciała publikować tych ‘dyktand’ na swojej stronie.

12 marca (2005) otrzymałam’ dyktando’ od Sanat Kumary, w którym On prosił mnie, żebym opublikowała w „Syriuszu” wszystkie dyktanda, przyjęte przeze mnie.

Nie mogłam nie spełnić prośby Nauczyciela. Dlatego dziś i w najbliższych wydaniach „Syriusza” postaram się opublikować wszystkie te ‘dyktanda’.

Zwróciłam się również do Lorraine z prośbą, by udzieliła dowolnego komentarza dla czytelników „Syriusza”. Materiał zatytułowany „Komentarze Lorraine” zawiera jej zwrot do czytelników „Syriusza”.




Eksperyment Nauczycieli

Sanat Kumara

12 marca 2005

JAM JEST Sanat Kumara, przyszedłem znów poprzez mojego posłannika.

Tak się złożyło, że okoliczności w świecie zewnętrznym na razie nie pozwalają na zrealizowanie zaplanowanego i zdecydowaliśmy przełożyć nasze doświadczenie na nieokreślony czas.

Świat fizyczny jest nieprzewidywalny i nie poddaje się prognozom. Zawsze istnieje prawdopodobny scenariusz rozwoju wydarzeń, lecz na ile scenariusz ten się rozegra, nigdy nie można przewidzieć.

Zaczęliśmy te doświadczenia, by móc poprzez współpracę dwóch osób znajdujących się w przeciwległych końcach kuli ziemskiej, dzięki ich współbrzmieniu z Boską Rzeczywistością, otrzymać możliwość koordynacji ich działań, bazując na kierunkach otrzymanych z wewnątrz, z planu subtelnego. Na pierwszym etapie, eksperyment się udał.

Zdążyliśmy poprzez Lorraine przekazać Tatianie informacje o przygotowaniu się do przyjmowania ‘dyktand’.

Ona przyjęła warunki eksperymentu i z honorem wykonała pracę odbioru przesłań ze świata subtelnego.

Kolejnym etapem miał być odbiór wiarygodności tych przesłań na innym końcu kuli ziemskiej przez Lorraine. To się jednak nie udało.

Jak zawsze zadziałał stereotyp wcześniejszego zachowania. To, co nie zgadza się z własną percepcją Boskiej Rzeczywistości i własnych wibracji, jest odrzucane od zewnętrznego świadomego umysłu.

Dlatego jesteśmy zmuszeni na tym etapie ustąpić. Nie dlatego, że nie chcemy kontynuować tego doświadczenia, ale ponieważ jak zawsze natrafiliśmy na złożoności pokonania stereotypów zewnętrznej świadomości posłannika. W tym przypadku Lorraine.

Jednak nic, co wydarzyło się w tych dniach, nie jest bezsensowną stratą sił i energii.

Proszę Tatianę, by opublikowała wyniki tego doświadczenia w swoim wydaniu “Syriusza”.

Ważne jest, by ludzie otrzymali pojęcie o tym, do czego dążymy, co chcemy osiągnąć na tym etapie.

Kontynuacja tego doświadczenia będzie zależała od rozwoju dalszych wydarzeń. Postaramy się informować was poprzez naszego posłannika Tatianę o tym, co uważamy, iż trzeba doprowadzić do waszej świadomości. Teraz żegnam się z wami i pamiętajcie, że nadzieja skutecznego zakończenia tego doświadczenia nigdy nas nie opuści.

Według starożytnej mądrości, tylko świadomość, która całkowicie oderwała się od Boskiej rzeczywistości, nie może posiadać nadziei na rozwiązanie jakiegokolwiek problemu.

JAM JEST Sanat Kumara. Do nowych spotkań.




Wiarygodność informacji dochodzących na plan fizyczny

Sanat Kumara

13 marca 2005

JAM JEST Sanat Kumara. Przyszedłem znów poprzez mojego posłannika. Świadomość każdego człowieka jest pod ciągłym wpływem myślokształtów i obrazów tego gęstego świata. Te kształty i obrazy pływają niczym duże ryby w akwarium i szukają możliwości, aby wchłonąć czyjąś świadomość. Dlatego naszym zadaniem jest odepchnąć te niedoskonałe obrazy i usunąć ich negatywny wpływ na tyle, na ile jest to możliwe. Obecność tych zgromadzeń energetycznych i ich niekontrolowane przemieszczanie się w przestrzeni utrudniają bardzo naszą pracę.

Świadomość człowieka jest bardzo ruchliwa. Człowiek niby znajduje się w stanie spoczynku, jednocześnie jednak jego świadomość jest przyciągana przez obrazy energetyczne o takiej samej wibracji i może podróżować w rożnych warstwach planu astralnego i mentalnego.

Dlatego bardzo trudno jest zrealizować przekazanie jakiejś czystej wiedzy.

Jest to pierwsze ograniczenie. Drugie ograniczenie jest związane z warstwami świadomości posłannika lub osoby przekazującej informację, które zostały ukształtowane w bieżącym wcieleniu. Stanowią one młodą i bardzo aktywną energię, która nie może być w całości przezwyciężona. Są to dwa podstawowe problemy, z którymi się borykamy podczas każdego przesyłania informacji z poziomów subtelnych do świata fizycznego.

Szczególną złożoność stanowi słowne przekazywanie informacji, tak zwane „dyktando”. Jego jakość jest za każdym razem inna, podczas kolejnych seansów. Z tego powodu wiarygodność informacji jest ciągle różna. Wiarygodność ta może być lepsza lub gorsza w każdym szczególnym przypadku. Dlatego wiarygodność informacji można oceniać dopiero po upływie znacznego okresu czasu. W tym przypadku odpowiednie jest powiedzenie: „Jeżeli jest to prawdą, to nie przestanie nią być za jakiś czas”. Jeżeli natomiast coś jest przypadkowym procesem spowodowanym przez pewne energetyczne skupiska astralne, to po pewnym okresie czasu określonym przez wewnętrzną siłę tego energetycznego skupiska, proces odbioru informacji albo ustanie albo na podstawie jakości przyjętej informacji stanie się jasne jej źródło.

Człowiek, sterowany przez te ślepe siły astralne nie jest w stanie sam ocenić jakości odbieranej informacji.

Dlatego, proces odbioru przesłań jest bardzo złożony i wymaga znacznego wysiłku zarówno z naszej strony jak i ze strony odbiorcy informacji.

Wiarygodność informacji zawartej w przesłaniach może również być inna za każdym razem.

Pewnie spytacie, do czego jest nam potrzebne szukanie jednostki zdolnej do odbioru przesłań, oraz ciągłe przekazywanie tych przesłań i „dyktand”?

Odpowiedź na to pytanie zawarta jest w samym pytaniu. Robimy to, bo jest to konieczny etap, przed którym znajduje się ludzkość. Wielu ludzi zaczyna odczuwać plan subtelny, nawiązywać kontakt z różnymi siłami. Nie wszyscy z tych ludzi uświadamiają sobie, co to za siły, z którymi mają do czynienia. Pośród nich są całkiem towarzyskie, pragnące dobra. Są również całkowicie złe istoty wykorzystujące dla swoich własnych celów człowieka, którego zdążyły omotać. A ich cel jest jeden, tak jak i w całym tym nierealnym przejawie – oddalić człowieka możliwie dalej od jego poznawania Boskiej Rzeczywistości.

Wszystko na tym świecie ma dwie strony. Każda działalność charakterystyczna dla tego świata posiada dwoisty charakter i może być nakierowana zarówno na dobroć jak i na zło, śmierć piekło. Odbiór przesłań i „dyktand” nie różni się od każdej innej działalności oraz od każdego innego przejawu na tym dwoistym świecie.

Gdy tylko pojawi się nowy wynalazek, który z początku wydawał się nakierowany na dobro, stworzony dla wygody, prawie natychmiast siły iluzoryczne tego świata zaczynają opanowywać ten wynalazek do realizowania celów dokładnie odwrotnych. Weźcie dowolny przykład. Jeden z ostatnich wynalazków – Internet, dający ogromny stopień możliwości do prawie natychmiastowego kontaktowania się przez oceany i kontynenty. Tylko kilkadziesiąt lat wcześniej ludzki umysł wziąłby podobną możliwość za fantazję. A czym jest dziś wypełniony Internet? Zamiast nieść idee dobra, jest on w 90% zapełniony wątpliwymi wzorcami, spowodowanych dwoistością ludzkiego intelektu. Okruszki prawdy również można znaleźć w tym światowym systemie informacyjnym, dokładnie w takich samych proporcjach, w jakich znajduje się prawda w tym świecie. Jeden do dziesięciu. Tak, Prawda, Boska Prawda na tym świecie obecna jest tylko w 10%.

Obcowanie ze światami subtelnymi nie stanowi żadnego wyjątku tej reguły. Proporcja wiarygodności informacji w przesłaniach z planu subtelnego jest w tej samej proporcji 1 do 10.

Nie oznacza to, że wiarygodność wszystkich przesłań jest taka sama. Są wiadomości przychodzące do tego świata o wiarygodności ponad 95%. Lecz w 90% przypadków wiadomości podobnego rodzaju zawierają przekłamania.

Dlatego do pracy z naszymi przedstawicielami, z którymi współpracujemy, wykorzystujemy pewne metody w przekazywaniu informacji i udostępniamy im klucze dostępu do informacji, które są tylko im znane i otrzymane w procesie szkolenia, podczas którego nasi posłannicy przechodzą przez określone, dość ciężkie próby, udowadniając tym samym swoje prawo odbioru informacji z Boskiego Źródła.

Jednak do tego, byście sami umieli odróżniać jakość i wiarygodność informacji przychodzącej z różnych źródeł, powinniście rozwijać w sobie zdolność rozróżnienia poziomu tej informacji. Powinniście wsłuchiwać się i odróżniać wibracje zawarte w przesłaniach ze światów subtelnych.

Nawet obecność płaszcza[1] naszego posłannika nie gwarantuje możliwości ciągłego niesienia Prawdy. Procent prawdy jest zmieniany ciągle z jednego seansu na kolejny w zależności od warunków zewnętrznych i stanu wewnętrznego posłannika.

Poruszyłem dziś bardzo złożony temat o wiarygodności przesłań dochodzących do świata fizycznego.

O ile proces takiego obcowania dalej będzie się rozwijał, jest to dla was wiedza potrzebna byście mogli znaleźć te 10% prawdy we wszystkim, co was otacza i we wszystkim, co dochodzi do was z różnych źródeł informacyjnych: radio, gazety, TV, Internet lub – przesłania otrzymywane ze świata subtelnego.

Dlatego jedyna radą, jakiej mogę wam udzielić, która ustrzeże was od tych 90% kłamstw obecnych w waszym świecie jest udoskonalenie własnego odbiornika.

Oczyszczajcie swoje ciała, swoje fizyczne, mentalne, emocjonalne, eteryczne ciała. Obserwujcie swoje otoczenie, kolegów, z którego przebywacie, obserwujcie swoje myśli, swoje uczucia.

Kontrolujcie się przez cały dzień. O czym myślicie? Czy jesteście w harmonii?

Nie myślcie, że wybory, których dokonujecie podczas dnia, są dla was nieistotne.

Wasze upodobania, to, co wybieracie, to, czym wolicie się zajmować, gromadzą w was nieusuwalny energetyczny osad, którego trudno jest się pozbyć w ciągu jednego wcielenia.

Wszystko, co was otacza, stanowi energię, wibrację. Kierując swoje upodobania na niedoskonały rodzaj działalności, dobrowolnie nakładacie sobie coraz więcej ograniczeń.

Każde zajęcie charakterystyczne dla zwyczajnego człowieka, wyglądające całkiem niewinnie, może przełożyć wasz postęp na Drodze na nieokreślony czas.

Pilnujcie, co robicie w ciągu dnia. Ile czasu tracicie na oglądania nieskończonych seriali, na rozmowy w kawiarniach, na obcowanie z tak zwanymi przyjaciółmi. Czy to wszystko jest rzeczywiście potrzebne do waszego duchowego rozwoju? Nie możecie natychmiast wyzwolić się z waszego (dotychczasowego) sposobu życia, lecz możecie to zrobić stopniowo, dzień po dniu, krok po kroku, rezygnując stopniowo ze swoich przywiązań, podążając ciągle drogą, bez zatrzymywania się, motywując się waszym wewnętrznym dążeniem powrotu do domu, do Boga. To, co było z początku w was, nadal jest w was obecne. Powinniście przypomnieć sobie o swojej pierwszej Miłości i podążać.

JAM JEST Sanat Kumara, JAM JEST zawsze z wami na waszej drodze.

***

[1] Jest to symbol posłannictwa. Osoba, która jest do tego wybrana, otrzymuje pelerynę (płaszcz) posłannika. Więcej w przesłaniu z 9. marca 2005.




Pijcie z nektaru Boskiej energii

Ukochany Surija

14 marca 2005

JAM JEST Surija, przyszedłem znów poprzez tego posłannika. Dokładnie rok temu nałożyłem płaszcz Wielkiego Centralnego Słońca na jej plecy. Potrzebny był dokładnie rok na zaktywowanie tego płaszcza.

Służenie w postaci odbioru przesłań jest najbardziej odpowiedzialne. Jest to możliwość i pomoc udostępniona przez grupę Wywyższonych Nauczycieli dla ludzkości Ziemi w obecnej chwili. Dyktanda zawierają nasze wibracje, nasze energie. O ile słowa przesłania mogą być skrzywione przez świadomość wcielonego człowieka, to energia zawarta w przesłaniach włożona w nie w chwili ich nadawania może być usunięta tylko z naszej woli.

Możecie odczuwać energię zawartą w przesłaniach nie tylko jako wibrację częstotliwości, lecz również jako zainteresowanie tym przesłaniem. Aby poczuć wysoką wibrację przesłania powinniście być z nią zharmonizowani.

Zachce się wam po prostu przeczytać przesłania. Nawet wasza zewnętrzna świadomość nie dowie się, że w chwili czytania wszystkie wasze ciała otrzymują Boski Nektar Energetyczny. Wasze ciała odczuwają ciągły głód, one dosłownie łąkną Boskiej Energii. Wibracje otaczającego was świata stanowią (jej) energetyczny surogat. Jest to pokarm, który nie dostarcza waszym subtelnym ciałom potrzebnego zasilenia energetycznego.

Potrzebujecie naszego pokarmu (Boskiej energii). Musicie być nakarmieni.

I my robimy to znów i znów przez każdego posłannika, szczególnie na początku jego działalności, kiedy ciemne, przeciwstawne siły jeszcze nie rozpoczęły ataków na kanał.

Pijcie z nektaru Boskiej energii, przypominajcie sobie o Ojcowskim Domu. Słuchajcie znajomych wam wibracji wyższych światów, przypominajcie sobie o tych wibracjach.

Tak mi się chce pogłaskać wszystkich was po głowach, przytulić, przyjść wam z pomocą, udzielić wam swojej obrony, pokoju, miłości i pocieszenia.

Jesteście żołnierzami w tym świecie, duchowymi żołnierzami i prowadzicie nieustającą bitwę. Bitwa ta rozpoczęła się od początku przejawu iluzji i zakończy się wtedy, gdy wszechświat ukończy swój cykl istnienia, a przejawione światy skurczą się i przestaną istnieć. Dotąd trwać będzie bitwa przeciwstawnych sobie i przeważających nawzajem sił światła i ciemności.

Wieczny ruch, wieczne dążenie i wieczna opozycja w rozwoju.

Wcielona ludzkość posiada różne poziomy świadomości. Te różne poziomy pojmują tę bitwę na różne sposoby i na różne sposoby próbują w niej brać udział. Rzeczywiście wszystko określa się przez świadomość człowieka. Spróbujcie powiedzieć rycerzowi ze średniowiecza, przygotowującemu się do wyprawy w obronie grobu Pańskiego, że nie rozumie on prawidłowo odbywającej się na tym świecie bitwy.

Spróbujcie powiedzieć terrorystom – samobójcom z waszych czasów, że oni nieprawidłowo pojmują tę bitwę.

Spróbujcie powiedzieć ludziom, którzy otrzymali naukę poprzez poprzedniego posłannika i próbują poprzez słowa szerzyć sprawiedliwość na tej Ziemi, że oni nieprawidłowo pojmują tę bitwę.

Możecie sobie wyobrazić, jak skończą się wasze próby przekonania różnych ludzi, że nie mają racji.

Jest to ich poziom uświadamiania sobie Boskiej rzeczywistości. Są oni nawet gotowi szczerze ofiarować dużo z tego życia, a nawet samo swoje życie dla zwycięstwa tych sił, w obronie których występują.

Problem w tym, że poziom świadomości tych ludzi określa, które siły w rzeczywistości będą oni wspierać.

Jeżeli posiadaliby oni świadomość Buddy lub Chrystusa, zrozumieliby, że wszelki przejaw walki na planie fizycznym lub myślowym i uczuciowym w bardziej subtelnych planach, prowadzi do pomnożenia iluzji.

Obie siły walczące w ramach tego stworzenia wszechświata to: siły iluzoryczne skierowane głównie do pomnażania iluzji oraz siły Realnego Boskiego Świata, nakierowane na pomniejszanie iluzji. Jest to bitwa Niebios, która trwać będzie aż do istnienia przejawionego Wszechświata, aż do istnienia przejawionych światów.

Bitwa ta sprowadzona do świadomości obecnie żyjących ludzi jest przez nich pojmowana w zależności od poziomu ich świadomości. Ich działalność w tej bitwie jest całkowicie zgodna z ich energetycznymi i karmicznymi nawarstwieniami z przeszłości. Ci sami rycerze, którzy gotowi byli mordować niewiernych w swojej sprawiedliwej, jak im się wydaje, bitwie dla Chrystusa, obecnie walczą za pomocą słowa i dalej próbują podporządkować siły ciemności i walczyć przeciwko nim, lecz stosując trochę odmienne środki (niż kiedyś).

Jeżeli powiecie im, że postępują niesłusznie z punktu widzenia nauki Buddy i Chrystusa, nigdy wam nie uwierzą, bo jest to ich poziom świadomości.

Energia zawarta w ich paśmie elektronowym musi się wyczerpać, będzie ona powracała do nich znów i znów w kolejnych wcieleniach, aż ich świadomość wywyższy się w takim stopniu, że zaczną rozumieć prawdziwy sens zachodzącej na tym świecie bitwy.

Bitwa ta istnieć będzie do czasu, dopóki świadomość ludzkości dopuszcza taką możliwość w swojej człowieczej świadomości.

Świat stanowi odbicie świadomości człowieka. Jednostka, która dosięga świadomości Buddy, jednostka, która w medytacji dochodzi do stanu zwanego nirwaną, rozumie, że nie istnieje tam żadna bitwa. W takim stanie obecna jest tylko miłość, harmonia, błogość, radość – wszystkie Boskie cechy nieprzesłonięte cieniem niskiego stanu ludzkiej świadomości.

Czy widzicie wokół siebie mnóstwo Buddów w stanie medytacji? Czy uwierzycie mi, że jeden taki Budda jest w stanie podtrzymywać równowagę energetyczną całej planety?

Gdy w waszych miastach na ławkach w parkach i pod drzewami pojawi się mnóstwo Buddów w stanie medytacji nikt nie będzie na nich zwracał uwagi, bo będzie to tak naturalne zjawisko jak emeryci spacerujący ze swoimi czteronogimi przyjaciółmi. Kiedy to się stanie, nie będzie istniał terroryzm, nie będą istnieć bezsensowne spory dogmatyków reprezentujących różne religie i udowadniających jeden drugiemu, że to właśnie ich pojmowanie Boga jest najprawdziwsze.

Lecz do tamtego momentu, każdy będzie oczyszczał swój bagaż karmiczny i będzie natrafiał na sytuacje życiowe naprowadzające go na nowy poziom świadomości, na nowy stopień prowadzący do osiągnięcia Boskiej Prawdy.

Ja wrócę. Mam nadzieję, że gdy powrócę, będę mógł prawidłowo nakierować waszej myśli. W końcu mam nadzieję, że znajdą się wcieleni ludzie, gotowi do wysłuchania nauki Buddy.

JAM JEST Surija.




Ukazujemy wam Drogę

Sanat Kumara

15 marca 2005

JAM JEST Sanat Kumara. Przyszedłem. Stało się tradycja udzielania dyktand poprzez tego posłannika. Będziemy robić to dotąd, dopóki nie zmienią się wewnętrzne lub zewnętrzne okoliczności.

Zbyt wielką rzadkością jest otrzymanie w dzisiejszym stanie świata wystarczająco czystego kanału do odbioru naszej informacji.

W swojej świadomości natrafiacie na niektóre wątpliwości podczas czytania tych dyktand. I rzeczywiście istnieje pewna różnica pomiędzy okazaną informacją a tą podawaną przez innych ludzi, wcielonych posłanników.

Różnica ta związana jest z dużą szczerością. Staramy się nie tyle dać informację w konwencji starych nauk, otrzymywanych przez was w ostatnim czasie, ile poszerzyć wasze rozumienie subtelnego świata. Każdy system poznania świata, jakikolwiek macie na myśli, zaledwie w przybliżeniu, w wielkim przybliżeniu opisuje subtelną rzeczywistość. Dlatego wybraliśmy inną drogę – udzielanie informacji bez powiązania jej z żadnym konkretnym, istniejący już system lub terminologia. Jak już zauważyliście, nie używamy prawie żadnych terminów, wcześniej wykorzystywanych i w innych religijnych światopoglądowych systemach.

Obliczenia są proste. Prawda powinna zostać przestawiona tak dostępnie żeby była zrozumiana nawet przez dziecko.

Zauważyliście jakie komplikacje istnieją czasami w jednym czy w innym systemie religijnym. Tak, budowa wszechświata jest bardzo złożona i dla ludzkiego umysłu na tym etapie zrozumienia jest raczej nieosiągalna.

Dlatego, w jakimkolwiek uproszczeniu próbujemy przedstawić niektóre rzeczy, nie jesteście w stanie ich pojąć. Dlatego, wybraliśmy inną drogę. Tym razem idąc w kierunku waszej świadomości, kierujemy was w prawidłowym kierunku. Wiedząc w jakim kierunku podążacie będziecie mogli sami przewidzieć co wziąć ze sobą na drogę. Znajdziecie najbardziej odpowiednie dla was duchowe narzędzia, praktyki duchowe i metody duchowe. Nie będziecie błąkać się już tu i tam, ponieważ kierunek, wewnętrzna orientacja, kompas waszej świadomości ma prawidłowy kierunek.

Kierunek ten podawany jest bardzo dokładnie i uważnie, żeby nie spowodował zaburzenia w waszej zewnętrznej świadomości. Zauważyliście że cała lub prawie cała informacja, przekazywana od nas przez tego posłannika jest dla was do przyjęcia. Wasza świadomość szuka sprzeczności, wasz krytyczny umysł szuka by złapać się za coś. I nie może znaleźć. Ponieważ im wyższy jest poziom przekazywanej Prawdy, tym trudniej jest znaleźć sprzeczności. Można dać następny przykład. Widzicie przed sobą szczyt, Szczyt Boskiej Świadomości, nakryty błyszczącym śnieżno białym nakryciem. Kiedy ruszycie w drogę do tego szczytu, wchodzicie do lasu, idziecie okrężnymi wąwozami, wspinacie się na skały i już nie widzicie przed sobą szczytu.

Podobnie jest również, kiedy trafiacie na struktury jakiegoś kościoła lub organizacji która posiada swoje reguły, ustawy, dogmaty. Dosłownie oplątuje was gęstwiną nie do przejścia dogmatów i reguł. Nikt już nie pamięta po co wprowadzono te reguły, lecz od was wymaga się byście dotrzymywali ich, inaczej będziecie smażyć się w piekle, lub wydarzą się wam wszystkie możliwe nieszczęścia na świecie.

Jeśli jednak pamiętacie, ciągle pamiętacie o tym szczycie Boskiej Świadomości do którego podążacie, wtedy przejdziecie przez klującą gęstwinę i nie będzie ona mogła zaszkodzić wam.

Podobnie, jeśli wchodzicie do gęstego lasu, złożonego z dogmatów religijnych istniejących od wieków, przez te dogmaty i reguły nie możecie dostrzec nawet niebieskiego koloru nieba, lecz pamiętacie o Boskim Szczycie, do którego skierowaliście się i znajdujecie wyjście z tego lasu.

Idąc dalej drogą zaczynacie wspinać się na skały i w szczeliny skalne, złożonych z nowych nauk, młodych i wciąż bardzo śliskich i niestabilnych, to przypominając sobie o Boskim Szczycie, otrzymujecie wsparcie i pomoc w postaci ręki kolegi lub liny opuszczonej dla was przez waszych braci, którzy już wspięli się wyżej.

Te dyktanda nie są dla tych którzy znaleźli spokój na leśnej polanie, koło strumyka gdzie pełno ptasich pieśni i latających motyli. Te polany podobne są do tych nauk i sekt, gdzie wmawiają wam że powinniście podążać do błogości, znajdując się w waszym świecie, że powinniście kochać wszystkich, przejawiać tylko dobre swoje cechy.

Nie może istnieć doskonałość w waszym świecie. Im dłużej gracie rolę świętego, tym bardziej wystawiacie siebie na boleśniejsze uderzenia. Uderzenia które obudzą was ze snu świetnej polany i zmuszą was do pójścia na szczyt, pokonując siebie i swoja niedoskonałość. W procesie wspinania się przejawią się wszystkie wasze stare bóle, wszystkie traumy, otrzymane przez was nie tylko w obecnym wcieleniu, lecz również w poprzednich.

Będziecie iść do przodu, pokonując ból spowodowany tymi traumami, ranami i chorobami.

Naszym zadaniem jest dać wam drogę, dać wam prawidłowy wierny kierunek, a będziecie iść sami, każdy swoją drogą osobistą.

Otrzymując jednak prawidłowy kierunek, nigdy więcej nie zabłądzicie.

Ukazujemy wam Drogę do najwyższego osiągnięcia Boskiej Rzeczywistości.

Oto Droga. Idźcie. Śmiało, tylko nie zatrzymujcie się w swoim rozwoju.

Do przodu!

JAM JEST Sanat Kumara, z wami na całej drodze.




Dalekie Światy są otwarte w celu zwiedzania i czekają na was.

JAM JEST TYM, KIM JAM JEST

16 marca 2005 roku

JAM JEST TYM, KIM JAM JEST, mówię z wewnątrz ciebie. Harmonia, współgranie - to cechy, których przejawianie jest niezbędne, by mieć możliwość przyjmowania dyktand z planu subtelnego. Bez tych cech niemożliwe jest, aby osiągnąć stan całkowitego oderwania od wszystkiego, co otacza na fizycznym planie, uwolnienia swojej świadomości od otaczającej rzeczywistości i wzniesienia się wyżej.

Można zobrazować wyjście z ciała i wzniesienie się do Wyższych Światów, jako wspinanie się na szczyt. W istocie moment przejścia na subtelny plan jest związany z podniesieniem poziomu wibracji. Gdyby fizyczne ciało było lepiej przygotowane do takich podróży w przestrzeni i w czasie, to można byłoby osiągnąć taki poziom wibracji, który pozwoliłby przenosić się w każdym kierunku i w każdy system światów.

Ale fizyczna świątynia, fizyczne ciało jest bardzo gęste i nie może wytrzymać nawet niewielkiego podniesienia wibracji. Ono po prostu spali się.

Dlatego w celu podróży wykorzystujemy subtelne ciała. I tu na pierwszy plan wychodzi gotowość tych subtelnych ciał do podobnych przemieszczeń. U większości ludzi subtelne ciała są tak uszkodzone, że nie mają ani właściwej postaci, ani niezbędnej lekkości.

Stan subtelnych ciał całkowicie zależy od poziomu świadomości człowieka. Dlatego podróż do dalekich światów dla większości ludzkości Ziemi jest niedostępna. Wasze subtelne ciała to wy sami, tylko w bardziej subtelnym świecie. I w jakim stopniu wasza świadomość jest gotowa przyjąć subtelny świat, w takim stopniu otrzymujecie możliwość poruszania się w subtelnym świecie.

Na ogół większość ludzkości nie może wznieść się powyżej warstw tak zwanego gęstego astralu. A te warstwy nie dają możliwości odrywania się od Ziemi i zwiedzania bardziej subtelnych i bardziej rozwiniętych systemów wszechświata.

Dlatego na pierwszy plan wysuwa się zadanie zaakceptowania subtelnych światów i zadanie doskonalenia swoich subtelnych ciał w celu nabycia zdolności przemieszczania się po tych światach.

Powinniście zdobyć zdolność opuszczania swojego ciała i podróżowania przez światy. To cecha następnego poziomu rozwoju świadomości ludzkości i zostanie ona osiągnięta przez ludzkość, dokładnie tak, jak wam przeznaczone jest uwolnić się od skuwających was skafandrów ciała. Dalekie Światy są otwarte w celu zwiedzania i czekają na was. Lecz wy musicie odzyskać lekkość, wyzwolić się od ciężaru waszych karmicznych zobowiązań na tej planecie.

Podzielność ciał, przestrzenne przemieszczenia w subtelnych ciałach, to bardzo bliski etap ewolucji człowieka, kiedy z istoty skrępowanej ograniczeniami jednej planety i przywiązanego do tej planety, stawać się będzie Kosmiczną Istotą. Istotą, dla której domem jest cały kosmos, cały przejawiony wszechświat.

Ten etap ludzkiej ewolucji otworzy się przed wami, jak tylko zakończycie ziemską szkołę. A to zajmie jeszcze wiele ludzkich lat. Chciałbym poruszyć kwestię tak zwanego Wniebowstąpienia.

Nie można powiedzieć, że przez poprzednich posłańców udzielone zostały nieprawdziwe informacje o Wniebowstąpieniu. Lecz Wniebowstąpienie jako proces, w czasie którego na zawsze zostawiacie dany fizyczny świat i przechodzicie do istnienia na subtelnym planie, nie będzie odbywać się tak, jak wy sobie to wyobrażacie.

Wznosicie się stopniowo, jakby częściami, przechodząc z rasy w rasę, z jednego kosmicznego cyklu w inny kosmiczny cykl. Lecz ostateczne Wniebowstąpienie, w sensie dotarcia do jakiegoś końcowego celu, jest nieosiągalne. A to dlatego, że rozwój jest bezgraniczny i nie może być zatrzymany. Żaden cel nie jest ostateczny.

Każdego dnia wznosicie się w swojej świadomości, w swoich wibracjach, zdobywając wszyscy coraz większą swobodę i osiągając taki poziom energetyczny, któremu odpowiadają wasze wibracje.

Wewnątrz was jest ta część, która już osiągnęła tak zwane Wniebowstąpienie w poprzednich kosmicznych cyklach. Ta część was jest waszym Chrystusowym Ja lub Wyższym Ja. I jest to ta część was, za pomocą której wyciągacie wszystkie wasze niższe ciała z obecnej materialności. Wasze Chrystusowe Ja jest waszym punktem podparcia, przewodnikiem, który wskazuje wam drogę i kieruje wami.

Dlatego tak potrzebny jest ten związek z wyższą częścią was samych. I teraz ten związek będzie stawać się rzeczywistością dla coraz większej i większej ilości ludzi, znajdujących się we wcieleniu.

Podnosząc poziom swojej energii, otrzymujecie możliwość obcowania z waszym Chrystusowym Ja. I otrzymujecie doświadczenie obcowania z wyższą częścią was samych, waszym Jam Jest Obecnością. Wydarza się dokładnie to, co dopuszczacie w swojej świadomości.

Jeżeli dopuszczacie w sobie, w swojej świadomości, że możecie obcować ze swoim Wyższym Ja, to prędzej czy później otrzymacie tę możliwość. Tatiana kiedyś przestała słyszeć odpowiedzi swojego Wyższego Ja. Dla niej to był szok. Proces obcowania z wyższą częścią samego siebie stał się w takim stopniu naturalnym, że ona po prostu nie mogła pojąć, cóż dalej będzie robić bez tego obcowania.

Dokładnie tak samo i wasza świadomość, dopóki nie dopuszcza myśli o obcowaniu ze swoim Wyższym Ja, z Wyższymi Światami, nie będziecie mogli doświadczyć takiego obcowania.

Jeżeli nie zechcecie nauczyć się pływać, nie nauczycie się. A do tego, by nauczyć się pływać, musicie wejść do wody i usiłować płynąć. Ci ludzie, którzy czytają te dyktanda i rozumieją, w czym rzecz, są zdolni płynąć, obcować z Wyższą Częścią samych siebie.

A jeżeli wam nie chce się wejść do wody, to nikt nie będzie mógł was zmusić. To wy albo decydujecie nauczyć się pływać i będziecie wchodzić do wody, albo nie.

Metod, jak obcować z waszą wyższą częścią, jest wiele.

Przedstawię wam najprostszą.

Macie Przyjaciela. Najlepszego i najbardziej oddanego Przyjaciela, który żyje wewnątrz was samych. I ten Przyjaciel zawsze kochał was i starał się pomagać wam w takim stopniu, w jakim wy mu pozwalaliście, we wszystkich trudnych okolicznościach waszego życia.

Często doświadczaliście potrzeby otrzymania rady od przyjaciela, rady w trudnej sytuacji. Szukaliście przyjaciół wokół was. Dążyliście do ludzkiego obcowania z nimi.

A w tym czasie najlepszy Przyjaciel, najbardziej oddany Przyjaciel, znajdujący się wewnątrz was, cierpliwie czekał, kiedy zwrócicie na niego uwagę. I on jest gotowy do obcowania z wami. On odczuwa do was przyjaźń i miłość. Zwróćcie na niego uwagę.

Powiedzcie mu, jak go kochacie, jak wam brakuje obcowania z nim.

Wybierzcie czas, kiedy wiecie, że nikt nie będzie wam przeszkadzać. Wyłączcie wszystko, co może was rozpraszać. Przyjmijcie wygodną pozycję. Skupcie się na swoim sercu. I zapytajcie swoje Wyższe Ja, czy pragnie ono obcować z wami? Co zwiastuje jego odpowiedź 'tak'? Wsłuchajcie się w siebie. Ta odpowiedź może przyjść jako bardzo subtelne odczucie, drżenie w sercu, lub inną drogą. Powinniście zrozumieć, jak wasze Chrystusowe Ja odpowie wam. Ono odpowie wam w taki sposób, który będziecie mogli postrzec.

Możecie nie usłyszeć żadnej odpowiedzi. Nie zmuszajcie i nie męczcie siebie. Powtórzcie doświadczenie następnego dnia. Czyńcie to każdego dnia. Powinniście zrozumieć, jaki czas obcowania jest dla was najbardziej odpowiedni w ciągu doby. Próbujcie znowu i znowu.

Z początku wyda się wam, że słyszycie odpowiedzi. Zadawajcie pytania waszemu Chrystusowemu Ja, pytajcie je. Rozmawiajcie z nim jak z najbliższym wam przyjacielem. Mówicie, jak go kochacie, jak marzycie o obcowaniu z nim.

I prędzej czy później wasze obcowanie dojdzie do skutku.

Życzę wam sukcesów na waszej drodze. Przyjdzie czas, że spotkamy się z wami. I będę rozmawiać z wami z wewnątrz was, dokładnie tak, jak teraz mówię z wewnątrz tego posłańca.

JAM JEST TYM, KIM JAM JEST. Om.




Umiejcie rozróżnić rdzeń Prawdy

Gautama Budda

17 marca 2005

Jam jest Gautama Budda. Przyszedłem ponownie. Czasami krótko chcę powiedzieć samą istotę. Słowna otoczka, w którą obłożone są nasze przesłania niech was nie niepokoi. Słowa stają się ubraniem Prawdy, dokładnie jak liście są ubraniem drzew. Przychodzi jesień i liście opadają, by wiosną pojawić się ponownie.

Tak samo jest ze słowami. Prawda obleka się słowami, by Ją uwielbić. Ale przychodzi czas, kiedy słowa więdną, podobne jesiennym liściom, ale dzieje się tak tylko po to, aby nowa Prawda ujawniła się na obecnym etapie kosmicznego cyklu. Dlatego nie ma sensu przywiązywania się do słów, w które ubrana jest Prawda. Umiejcie za innymi naukami i systemami religijnymi rozpoznać Jedyną Prawdę. Lecz nie przywiązujcie się do słów. Wasze przywiązywanie się do tego czy innego systemu podobne jest do przywiązywania się do zeszłorocznego listowia. Umiejcie rozróżnić rdzeń Prawdy.

Obecnie Prawda podawana jest przez tego posłannika. Nie wiemy, co będzie dalej. Zanadto nie przepowiadamy światu, w którym żyjecie. Dlatego daje się wam kierunek w kwestii energii, magnetyzmu, który pozwoli wam w przyszłości kierować nim, znajdować okruszyny Prawdy, rozpoznane w różnych naukach i wierzeniach.

Nie zapominajcie o tym, że Prawda jest jedna, ale jej refleksów w świadomości ludzi jest wiele i określają poziom rozwoju ludzi.

Podobnie jak drzewa tracą liście jesienią, wy tracicie swoje fizyczne ciała, ale tylko po to, żeby ponownie przyjść na świat, znów urodzić się i uzyskać nowe ciało. Mądry człowiek, żyjący w tym życiu, rozmyśla o swoim przyszłym życiu. Rozumie, że każdy jego wybór, uczynek, działanie, myśl, uczucie układają jego przyszłość w tym życiu i układają warunki jego następnego życia.

Bardzo użyteczne dla waszego rozwoju będzie, gdy w każdej chwili swojego życia będziecie rozmyślać o tym, jak to, czego dokonujecie odbije się w waszym przyszłym życiu. Nie pragnijcie otrzymania nagrody w obecnym życiu. Jest to minimalne zadanie stojące przed wami. Ci z was, którzy mają bardziej poszerzoną świadomość rozumieją, że jawicie się jako nieodłączna cześć Boga, że tworzycie ciało Boga, dokładnie jak wszystkie żywe istoty na Ziemi. Dlatego przestaje dla was mieć znaczenie otrzymania nagrody i w przyszłym życiu.

Widzicie swój cel w pomaganiu wszystkim żywym istotom, dlatego że jednocześnie stanowicie każdą z tych żywych istot. A tworząc jeden organizm z całym stworzeniem nie możecie dłużej twierdzić, że ten organ czy system organizmu, do którego przynależycie staje się najważniejszym. Jeśli serce lub nerki w waszym organizmie będą mówić, że są najważniejsze i zasługują na specjalne traktowanie, to odbije się to na całym organizmie. Cały organizm będzie czuł się chory. Oddzielenie siebie od innych żywych istot istnieje tylko w waszej świadomości i jest charakterystyczne tylko dla danego etapu ewolucyjnego rozwoju. A im bardziej rozwinięta jest świadomość człowieka, tym mniej widzi on przeciwieństw w różnych systemach religijnych i tym większą jedność odczuwa z każdym żywym stworzeniem.

Spróbujcie szukać przeciwności i zła we wszystkim, co was otacza. Właśnie tak działa tzw. egoistyczna, ześrodkowana na sobie świadomość. Tym samym do takiego stopnia zaniżycie swoje wibracje, że przyciągniecie same złe przejawy do swojego życia. Będziecie nieszczęśliwi. I otaczający was ludzie będą nieszczęśliwi. Jeśli się zastanowicie, to większość ludzi postępuje właśnie tak. Oni przede wszystkim podkreślają wady (braki) we wszystkim, co ich otacza. I to jest naturalne, bo ich świadomość do tego stopnia jest niedoskonała, że widzą wokół siebie tylko wady (braki). Dlatego tacy ludzie stają się swojego rodzaju generatorami niedoskonałej iluzji. Są wprost rekordzistami w wytwarzaniu niedoskonałych myśli i uczuć, niedoskonałych emocji i działań.

Ale musi być kiedyś położony temu kres. A ponieważ w waszym świecie działa prawo wolnej woli, to tylko sami możecie życzyć sobie zmiany tej sytuacji. Tylko sami możecie spróbować zmienić siebie i swój stosunek do otaczającego świata.

Przeganiajcie ze swojej głowy i serca wszystko, co rozdziela, wszystko, co zmusza was do potępiania (osądzania) drugich, szukania niedoskonałości i sprzeczności we wszystkim. Przeganiajcie z głowy stałe intrygi tych, którzy poza wami z waszego punktu widzenia szkodzą wam. Mogą to być sąsiedzi, przedstawiciele innego systemu światopoglądowego, upadłe anioły, światowe zło.

Tak, niedoskonałości istnieją w waszym świecie. Ale gdy wciąż skupiacie się na wadach, dobrowolnie podlewacie swoją Boską energią chwasty ludzkiej niedoskonałej świadomości. Patrzcie, co podlewacie, kiedy tracicie energię daną przez Boga.

Stale zachowujcie poziom waszych wibracji na maksymalnie możliwym dla was poziomie. Istotnie bardzo trudno stale zachowywać swoją świadomość w czystości znajdując się wśród niedoskonałości. Ale koniecznością jest to robić. Wykorzystujcie wszystko, co pomaga wam w podnoszeniu świadomości.

Wiersze. Muzyka, Przyroda. Zabawa z dziećmi, Kwiaty. Podlewajcie energią waszej uwagi tylko doskonałe wzorce.

Nie oznacza to, że powinniście izolować się od świata. Bądźcie w świecie, znajdujcie się w niedoskonałym przejawieniu, ale nie dawajcie tym niedoskonałościom zawładnąć sobą, waszą świadomością, waszą duszą.

Kiedy zaczynacie skupiać się na doskonałych Boskich przejawach podnosicie swoje wibracje. Stajecie się szczęśliwymi ludźmi. Ale nie zapominajcie, że do waszej odpowiedzialności należy także pomaganie wszystkim żywym istotom. Prawo tego wszechświata jest takie, że wyższe służy niższemu.

Ten, kto posiada dostateczną rozszerzoną świadomość, obowiązany jest pomagać swoim młodszym braciom i siostrom. A my dajemy wam w tym przykład. Zauważcie, ile wysiłku i energii zużywamy na to, żeby pomóc wam otworzyć lotos waszego pojmowania Bożej Prawdy.

Nie mówię niczego, czego już byście już nie znali wcześniej, Zostało wam całkiem niedużo - postępować w życiu zgodnie z otrzymanymi naukami.

JAM JEST wasz brat Gautama.




Uczucie walki nie jest boskim uczuciem

Ukochany Alfa

18 marca 2005

JAM JEST Alfa. Ja przyszedłem. Zgodnie z prawem mogę wejść do świątyni posłannika tylko z zaproszeniem.

Tatiana mnie zaprosiła. I oto mam możliwość znów rozmawiać z wami.

Życzeniem niebios jest kontynuacja rozmów poprzez tego posłannika dopóty, dopóki nie zmienią się zewnętrzne i wewnętrzne okoliczności.

Wasz świat podobny jest do błota i gdy wibracje jakiegoś człowieka zaczną wyróżniać się zbytnio z poziomu średniego, to siły opozycyjne wobec Prawa zaczynają podejmować wysiłki, by wszelkimi środkami stłumić źródła niebezpieczeństwa dla nich.

Wyższe wibracje są odbierane przez każdą istotę, która jest jakoś związana z waszym światem, jako źródło niebezpieczeństwa. Te wibracje Światła rzeczywiście niosą w sobie niebezpieczeństwo. Niszczą one wszystko, co jest niezgodne z Boskim planem i kolejnym etapem kosmicznej ewolucji.

Czas się zmienił. Jeśli wcześniej mogliśmy działać poprzez naszych posłanników i działanie to można byłoby porównać do strumyka światła, to teraz jest to raczej podobne do wodospadu Światła.

Dążymy do tego, by napełnić wasz świat możliwie największą ilością Światła. Strumień ten musi dosłownie zniszczyć wszystko, co jest niezgodne z planem Boga dla kolejnego etapu ewolucji Ziemi.

Dlatego opór jest wielki. Linia frontu przechodzi przez serca naszych posłanników.

To jest rzeczywiście wielka bitwa, wymagająca wielkiego napięcia sił.

Następuje nowy etap – i nowa Kosmiczna możliwość. I (następuje) opór przeciwko tej możliwości.

Dwie siły kształtujące ten Wszechświat, które zewnętrznie wyglądają na przeciwstawne jedna drugiej, lecz w rzeczywistości po prostu uczestniczą w wykonaniu Planu Stwórcy dla tego Wszechświata.

(Pojawia się) pierwsza siła, która wspomaga przejawianie się iluzji, tworzenie przejawionych światów. I druga siła wspomagająca powrót tego przejawionego świata do stanu wyjściowego Nieprzejawionej Wszechwiedzy.

Na pierwszym etapie rozprzestrzenianie się siły wspomagającej tworzenie iluzji napotyka na opór siły, która dąży do zachowania pierwotnego pokoju.

Po przejściu przez punkt krytyczny tego Wszechświata, siły zamieniają swoją rolę i opór przychodzi ze strony siły dążącej do zachowania iluzji.

Są to siły, które w różnych systemach filozoficznych nazywano Ying i Yang, zasada męska i żeńska, siły dobra i zła.

Widzicie, że obie siły stanowią konieczne części planu Stwórcy. Uzupełniają się one nawzajem i im gęstszy jest dany świat, tym bardziej wrogie są te siły wobec siebie.

Im subtelniejszy jest dany świat, tym harmonijniej oddziaływują pomiędzy sobą te dwie siły Wszechświata.

Pokonanie iluzorycznej wrogości (pomiędzy) tymi dwoma siłami wewnątrz waszej świadomości jest podstawowym tematem udzielanej tu Nauki.

Uczucie walki nie jest Boskim uczuciem. Jest ono właściwe tylko światom gęstym. Traktat podawany o znaczeniu walki Niebios, istniejący w wielu naukach, posiada całkiem inny sens. Sens ten jest różny i zależny od poziomu świadomości istot ewoluujących.

Był etap, na którym dopuszczono interpretowanie tej bitwie jako bitwy (pomiędzy) aniołami w Niebiosach. Odpowiadało to poziomowi świadomości ludzkości na ówczesnym etapie.

Obecnie nastał moment, w którym należy zastąpić w waszej świadomości obraz rozmachujących pięściami aniołów obrazem oddziaływania dwóch przeciwdziałających sił w tym Wszechświecie.

Im bliżej Prawdy rozważacie oddziaływanie tych dwóch sił, tym mniej bolesne będzie dla was przejście waszej planety na nowym poziom rozumienia Boskiej Prawdy.

Prawidłowe rozumienie zachodzącej w tym świecie bitwy zaoszczędzi wam sporo błędów na drodze duchowej, związanej z waszym pragnieniem bronienia siłą waszego rozumienia Prawdy.

Możecie stwierdzać Prawdę, lecz nie musicie walczyć z każdym, kto waszym zdaniem rozumie tę prawdę nieprawidłowo i (doprowadzać do sytuacji gdy) tylko na podstawie waszej oceny podlegać on będzie osądowi i karze.

Pozwólcie sądzić Temu, Któremu to prawo przysługuje. Nie próbujcie waszą człowieczą świadomością. I to spraw, które jak na razie są niedostępne dla waszego rozumienia.

Żyjąc na świecie, chrońcie uczucia Miłości i Harmonii, a wszystko to będzie wam dane.

JAM JEST przyszedł specjalnie, by udzielić wam tej ważnej Nauki. I mam nadzieję, że zrozumieliście mnie.

JAM JEST Alfa, wasz Ojciec w Niebiosach.




Po prostu zabraliśmy dzieciom zapałki

Ukochany Surija

19 marca 2005 roku

JAM JEST Surija, przyszedłem do was tego dnia z Wielkiego Centralnego Słońca, żeby udzielić wam przez tego posłańca Nauki o karmie.

Jesteście zaznajomieni z terminem karma, jako energią, która towarzyszy wam w czasie waszego pobytu w ziemskim cyklu wcieleń. Otrzymujecie Boską energię, która jest źródłem życia we wszechświecie, i dalej wykorzystujecie tę energię zgodnie z daną wam przez Boga wolną wolą. Nie zawsze energia jest wykorzystywana przez was tak, jak pragnie Bóg, i w takim wypadku ta błędnie ukierunkowana energia powiększa wasz karmiczny bagaż, osadzając się w waszych ciałach subtelnych i w ciele fizycznym.

Dalej nabiera mocy prawnej zasada podobieństwa.

Błędnie ukierunkowana energia, która wciąż towarzyszy wam w życiu, przyciąga do was te życiowe sytuacje, które musicie przerobić, by przyswoić sobie lekcję i postąpić w danej sytuacji nie zgodnie z waszą wolą, a zgodnie z Wolą Boga.

W istocie, wytwarzacie karmę zawsze, kiedy naruszacie Wolę Boga, kiedy działacie zgodnie z waszymi egoistycznymi pobudkami. Dlatego wasza karma jest wprost proporcjonalna do stopnia waszego egoizmu, stopnia waszego oderwania od prawa Boga i stopnia waszego odrzucenia Prawa Boga.

A wasze poprawne wybory, których dokonujecie w każdej karmicznie uwarunkowanej sytuacji, odpracowują karmę. I każdy taki właściwy wybór zbliża was do Boga i zmusza was do wyparcia się stworzonej przez was samych nierealnej części i rozstania się z nią.

Zgodnie z kosmicznymi cyklami, na początku cyklu opuszczacie się w materialność, wypracowujecie karmę, i następnie wychodzicie z materialności, niejako wciąż analizując swoje minione błędy, kiedy znów i znów spotykacie się z tymi samymi sytuacjami, wymagającymi karmicznego odpracowania.

Ten cykl wyjścia z materialności dopiero zaczął się i zajmie on wiele lat, miliony ziemskich lat.

Przyjrzyjmy się teraz ułaskawieniu, które zostało wam udzielone przez poprzednich posłańców, a mianowicie ułaskawieniu fioletowego płomienia.

Istota transmutacji karmy za pomocą czytania przykazań fioletowego płomienia sprowadzała się do tego, że w czasie czytania przykazań powinniście uświadomić sobie te cechy w was samych, które nie są Boskimi i za pomocą przyciąganej do waszego fizycznego świata dodatkowej Boskiej energii, przekształcać te negatywne cechy w pozytywne lub Boskie.

Co się stało po tym, jak otrzymaliście to ułaskawienie?

Żyjecie w dualnym świecie, a to oznacza, że dosłownie wszystko w waszym świecie może być wykorzystane tak na korzyść dobra, pomyślności, jak i na korzyść zła. Zapytacie, jak można wykorzystać czytanie fioletowych przykazań, przeznaczonych dla transmutacji karmy, w zły sposób?

To bardzo proste i mogę teraz powiedzieć wam to otwarcie dlatego, że w chwili obecnej ułaskawienie fioletowego płomienia zostało zabrane z planety Ziemia.

W chwili, kiedy przyciągacie dodatkowy strumień Boskiej energii podczas czytania przykazań, kierujecie tym strumieniem poprzez wasze myśli i uczucia.

I jeśli w chwili przepływu tej dodatkowej energii wasze myśli i uczucia nie odznaczają się czystością i Boską doskonałością, to zamiast transmutować karmiczne nawarstwienia w waszym pasmie elektronowym, w waszych czterech niższych ciałach, dodajecie do tych nawarstwień tę energię, którą błędnie ukierunkowaliście w chwili czytania przykazań fioletowego płomienia.

I w ten sposób, zamiast odpracowania karmy, wytwarzacie nową karmę.

Jak widzicie, przykazania fioletowego płomienia są potężnym orężem, udostępnionym wam w tym trudnym dla planety czasie. I, jak widzicie, 90 procent tej energii fioletowego płomienia osiadło w waszych niższych ciałach w momencie czytania tych przykazań, ponieważ w chwili czytania przykazań nie myśleliście o uwolnieniu od swojego ego, od swojej niedoskonałości, a myśleliście o tym, żeby otrzymać coś od Boga w zamian za wasze wielogodzinne czuwanie. Co gorsza, dopuszczaliście myśli potępienia swoich braci. Dopuszczaliście inne negatywne myśli i uczucia w czasie czytania tych przykazań.

Dlatego ułaskawienie fioletowego płomienia działa obecnie wybiórczo. I tylko dla tych grup i ludzi, którzy mają właściwy wewnętrzny motyw, kiedy przystępują do czytania przykazań fioletowego płomienia.

I jest to rozsądnym środkiem ostrożności. Po prostu ograniczyliśmy dostęp do tego bardzo potężnego narzędzia tym jednostkom, które nie osiągnęły jeszcze niezbędnego poziom rozwoju świadomości, aby nie zaszkodziły sobie.

Po prostu zabraliśmy dzieciom zapałki.

Tak samo moje ułaskawienie związane z liczbą 23, pozwalające transmutować karmę kolejnego miesiąca, ma ograniczenia i działa wybiórczo.

Jak określić, czy zostaliście objęci działaniem ułaskawień, czy też nie?

Możecie to określić po swoich osiągnięciach na Drodze. Jeżeli rok temu, i dwa lata temu, i dziesięć lat temu obrażaliście się, osądzaliście i dopuszczaliście inne właściwe wam niedoskonałości, i teraz dalej robicie to z tą samą intensywnością, to sami rozumiecie, że to ułaskawienie nie obejmuje was.

Ale nie nic zostało bezpowrotnie stracone. Jeżeli w swoim sercu szczerze zdecydujecie, aby rozstać się z nierealną częścią was samych i zaprezentujecie tę gotowość w postaci stałych codziennych dążeń, to wszystko wróci do was. Odczujecie, jak fioletowy płomień powróci w wasze życie i pomoże wam uwolnić się od waszych niedoskonałości.

Ostatecznie, wszystko kształtuje się wskutek waszych wewnętrznych dążeń i waszej wewnętrznej motywacji.

Chciałbym przypomnieć wam, że kluczowym nie jest jednakże czytanie przykazań lub modlitw, kluczowym jest wasze pragnienie uwolnienia się od ego i pragnienie, aby służyć życiu, służyć Bogu. A to pragnienie może być realizowane w każdej dziedzinie, w każdej sytuacji, z którą spotykacie się w życiu.

Najzwyczajniejsze i powszednie sytuacje, wasze stosunki z ludźmi i otaczającym was światem, mogą odrabiać karmę w nie mniejszym stopniu, niż czytanie przykazań.

W każdej chwili swojego życia dokonujecie wyboru. I swoimi postępkami albo odrabiacie przeszłą karmę, albo wytwarzacie nową karmę.

I każda najdoskonalsza duchowa praktyka, najlepsze modlitwy, będą bezużyteczne dla waszego duchowego rozwoju, jeżeli dokonujecie tych praktyk z wyrachowaniem, aby osiągnąć jakieś przywileje dla siebie lub swoich bliskich.

Jest tylko jeden słuszny motyw, z którym należy przystępować do każdej duchowej praktyki i do każdej duchowej metodyki - uwolnić się od swojego ego i zbliżyć się do Boga, służyć Bogu i wszystkim żywym istotom.

Jeżeli przystępujecie do duchowej praktyki z każdym innym celem, to wytwarzacie karmę.

W sferze duchowej, w sferze religii, działa ta sama zasada dwoistości, właściwa waszemu światu.

I niekiedy człowiek pobożny z ludzkiego punktu widzenia, regularnie chodzący na wszystkie kościelne nabożeństwa i ceremonie, znajduje się na swoim duchowym poziomie poniżej człowieka nigdy nie chodzącego do świątyń i nie biorącego udziału w kościelnych nabożeństwach, lecz mającego właściwy wewnętrzny motyw i realizującego w swoim codziennym życiu te przykazania, których nauczał Jezus i inni Nauczyciele ludzkości.

Nie będzie dużym objawieniem, jeżeli powiem, że znacznie więcej ludzi duchowo zaawansowanych znajduje się poza zasięgiem religijnych wyznań, niż wśród ludzi działających w ramach określonego systemu religijnego.

Dałem wam dzisiaj dostatecznie dużo informacji do przemyślenia. I skorzystałem z tej możliwości, by poinformować was o tych zmianach, które spowodowały zniesienie naszego poprzedniego ułaskawienia w obecnym czasie.

JAM JEST Surija z Wielkiego Centralnego Słońca. Om.




Nastał czas, kiedy w swojej świadomości powinniście zrezygnować z każdego przejawu walki

Ukochany El Moria

20 marca 2005 roku

JAM JEST El Moria! JAM JEST przyszedł! Ukochani, poznaliście mnie? Przysłuchajcie się moim wibracjom. Jest coś, stojącego za wszystkimi słowami i obrazami, a jest to Boska Rzeczywistość, której nie da się pomylić z czymkolwiek.

Przyszedłem do was z tej Wyższej Rzeczywistości, by dać wam następującą Naukę.

Kiedy znajdowałem się we wcieleniu ostatni raz, a słyszeliście o tym wcieleniu jako o El Morii, przyszedłem w celu dostarczenia zachodnim uczniom części tajemnej wiedzy, którą posiadali wtajemniczeni z czasów starożytnej Lemurii i Atlantydy. Dostęp do tej wiedzy był otwarty dla bardzo nielicznych wtajemniczonych, przybierających kolejne wcielenia, aby podtrzymywać płomień Prawdy płonący w tej fizycznej oktawie.

Ogień Prawdziwej Wiedzy nigdy nie gasł, lecz był on dostępny bardzo małemu kręgowi ludzi, starannie chroniących tę wiedzę przed profanami i neofitami.

My, trzej królowie: El Moria, Kuthumi i Djwhal Khul, wcieliliśmy się w XIX wieku i otrzymaliśmy możliwość dostarczenia części tajemnej wiedzy, którą posiadali tylko najwyżej wtajemniczeni na tej planecie. Udało się nam stworzyć organizację "Towarzystwo Teozoficzne" w celu rozpowszechnienia tej wiedzy. Z powodu negatywnego stosunku Zachodu do wszystkiego, co przychodziło z Indii i Tybetu, gdyż było traktowane jako bezwartościowa wiedza w porównaniu z wiedzą, którą jakoby posiadały największe umysły tego czasu, zmuszeni byliśmy wykorzystać pośredników obdarzonych zdolnościami do przyjmowania i translacji obrazów i wiedzy, zawartych w naszych fizycznych umysłach. Taki odbiornik informacji stanowiła H.P.B., nasza oddana uczennica i zwolenniczka. Dla rozpropagowania naszych idei posłużyliśmy się także kilkoma ludźmi, należącymi do arystokratycznych kręgów Anglii,.

Pod naszym dyktandem napisano szereg książek. Starannie sprawdzaliśmy wszystko, co było publikowane, aby przekazać Prawdę najlepiej, jak to możliwe. I rzeczywiście wszystkie prace, które ukazały się poprzez Bławatską, zawierały Prawdę, lecz forma podania materiału była rozmyślnie zagmatwana, aby z tej Prawdy mogły skorzystać tylko te dusze, znajdujące się we wcieleniu, które otrzymają klucze niezbędne dla rozpoznania tej Prawdy.

Nasze zadanie zostało wypełnione wspaniale. Zostawiliśmy na Ziemi materialne świadectwo starożytnej Prawdy w postaci opublikowanych prac Bławatskiej.

Chociaż, oczywiście, to my byliśmy prawdziwymi autorami tych książek.

I osiągnęliśmy postawiony cel. Twórcza myśl największych umysłów Zachodu obrała słuszny kierunek. A rzucone przez nas ziarno wiedzy wykiełkowało w wielu ezoterycznych naukach w następnym wieku XX.

Nie mogliśmy udzielić naszej Nauki w Rosji. Ponieważ ten kraj był najbardziej podatny na odbiór tej wiedzy, to właśnie po to, aby ta wiedza nie była dostępna Rosjanom, ze strony naszej opozycji zostały przedsięwzięte wszelkie próby, żeby ta Nauka została rozpowszechniona w Rosji z opóźnieniem całych 100 lat.

A kiedy w końcu dotarła ona do Rosji, wiedza ta była już rozcieńczona i zmącona wieloma innymi Naukami, zrodzonymi na ziemiach Ameryki.

I chociaż u podstaw tych ezoterycznych nauk leżała wiedza, wyłożona przez nas w naszych pracach opublikowanych przez Bławatską, to jednak wypaczenia właściwe amerykańskiemu myśleniu, były obecne w tych naukach w znacznym stopniu.

I podczas gdy my, przekazując wiedzę, celowo gmatwaliśmy informacje, aby nie obnażyć Prawdy przed nieprzygotowanymi umysłami, to w nowych zamerykanizowanych naukach prawda była zaprawiona fałszem wbrew naszej woli.

Te zamerykanizowane surogaty dotarły w końcu do Rosji. I pożytek był chociażby w tym, że ludzie sięgnęli po prace Bławatskiej, za wiarygodność których ponosimy osobistą odpowiedzialność, ponieważ sami uczestniczyliśmy w stworzeniu tych książek.

Ale w umysłach szczerych uczniów pojawił się zamęt, związany z tym, że istniało wiele sprzeczności pomiędzy nowymi zamerykanizowanymi naukami a naukami udzielanymi przez nas.

Ponieważ nowe nauki były podane prostym i dostępnym językiem, to pierwszeństwo zostało okazane właśnie tym nowym naukom.

Nastąpił jednak czas, kiedy powstała nagląca potrzeba, aby wyjaśnić podstawową i główną sprzeczność. Dotyczy ona zagadnienia upadku aniołów i zagadnienia upadku Lucyfera.

W zeszłym roku podjęliśmy przez naszego Posłańca Tatianę próbę, aby w prostszy sposób przedstawić kwestię upadku aniołów i kwestię upadku ludzkości, tłumacząc i wyjaśniając streszczenie "Doktryny Tajemnej".

I oto teraz jestem zmuszony znowu wrócić do tego zagadnienia, ponieważ widzimy, że stało się ono pierwszoplanowe dla naszych najlepszych uczniów.

Dlatego nalegamy, byście bardziej wnikliwie przyjrzeli się, jak ten temat został wyłożony w "Doktrynie Tajemnej".

Nastał czas, ki